Zmiana lidera po meczu na szczycie
Dodano: 19 listopada 2012 01:30
Autor: Arkadiusz Szewczyk, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Mimo iż drużyna Trefla Sopot prowadziła z Energą Czarnymi Słupsk przez większość spotkania, to ostatecznie z wygranej 78:72 cieszyli się gospodarze, dla których było to już 6 zwycięstwo z rzędu. Po wygranej z aktualnym liderem TBL teraz to słupszczanie zajmują pierwsza pozycję. Do ekipy ze Słupska po kontuzjach powrócili Levi Knutson i Oded Brandwein.Początek meczu należał zdecydowanie do podopiecznych Żana Tabaka. Pierwsze punkty po efektownym alley-oop’ie zdobył Kert Looby. Czarni spotkanie zaczęli bardzo nieporadnie w obronie, czego dowodem były 4 kolejne niecelne rzuty Roberta Tomaszka z pod samego kosza. Dalsza część pierwszej kwarty i cała druga ćwiartka to gra falami obydwu ekip. Trefl co i rusz budował sobie sporą, dochodzącą nawet do 11 punktów przewagę, by po chwili Czarni niwelowali ją niemal do zera. Dobrze czasami na żądanie operował Żan Tabak, dzięki czemu sopocianie cały czas utrzymywali się na prowadzeniu, a prawdziwym silnikiem napędowym Trefla w tej części gry był Frank Turner. Druga połowa zaczęła się od efektownego wsadu Yemi’ego Nicholsona i szybkiej wymiany ciosów przez obie ekipy. Szczególnie groźni byli w tym momencie obwodowi Trefla którzy w krótkim czasie rzucili 3 trójki, w tym dwie autorstwa Adama Waczyńskiego. Na koniec trzeciej kwarty przewaga gości wynosiła już jednak tylko jeden punkt, dzięki 9- punktowej serii Czarnych w ostatnich minutach tej odsłony. W ostatniej części meczu szybko na prowadzenie wyszli goście. W połowie tej kwarty wciąż utrzymywała się minimalna przewaga Czarnych, jednak mimo rażącej nieskuteczności sopocian Czarni nie potrafili jej powiększyć. W końcu za trzy trafił Todd Abernethy, a o przerwę poprosił Żan Tabak. Goście jednak byli już w tym momencie w takim dołku, że nie pomógł im nawet czas i przewaga Czarnych wzrosła do 8 punktów. Dopiero wtedy po długim czasie bez zdobyczy punktowej trafiać zaczęli gracze Trefla, jednak było już za późno na odrobienie strat i to gospodarze wygrali to spotkanie, wyprzedzając tym samym sopocian w tabeli i zasiadając na fotelu lidera. Całe spotkanie w ekipie przyjezdnych szalał Frank Turner, który rzucił 18 punktów, jednak bez pomocy kolegów z drużyny nie był wstanie zwojować zbyt wiele. Wśród podopiecznych Mariusa Linartasa, który obchodził dzisiaj urodziny, najlepiej spisali się Todd Abernethy(15 punktów), wracający po kontuzji Levi Knutson(14 punktów 4/8 za 3) oraz Yemi Nicholson, który zdobył 14 punktów i królował pod tablicami zbierając aż 11 piłek.Energa Czarni Słupsk - Trefl Sopot 78:72 (16:22, 19:16, 19:17, 24:17) Czarni: Abernethy 15, Gadri-Nicholson 14, Knutson 14, Tomaszek 11, Dutkiewicz 9, Dabkus 9, Kostrzewski 5, Brandwein 1. Trefl: Turner 18, Zamojski 11, Dylewicz 10, Spralja 9, Waczyński 9, Michalak 7, Looby 6, Harrington 2, Dąbrowski 0, Stefański 0.