Celtics wygrywają z Jazz, tracą Rondo

Dodano: 15 listopada 2012 10:13
Celtics wygrywają z Jazz, tracą Rondo
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Rajon Rondo skręcił kostkę po tym jak zaliczył swój 32 mecz z dwucyfrową ilością asyst z rzędu. Kevin Garnett grał pełne 12 minut czwartej kwarty, a Jeff Green zjadł i wypluł Al'a Jeffersona w zagraniu, które do końca sezonu pokazywane będzie jako jeden ze wsadów roku.Zanim jednak to wszystko zamieniło się na zwycięstwo, Celtics zostali zmiażdżeni przez Jazz na tablicach. Goście zebrali aż 18 piłek w ataku, co doprowadzało do szału Doca Riversa i kibiców w TD Garden.

Na pytanie, czy Rajon wróci do gry na czwartkowy mecz z Nets, Doc Rivers nie był w stanie podać odpowiedzi.

Dla gospodarzy tan mecz wygrała ławka rezerwowych i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Rezerwowi C's rzucili w sumie 47 punktów co jest oczywiście season-high, zaliczyli też prawie połowę zbiórek drużyny. Wszyscy rzucali na znakomitej skuteczności, a bohaterami spotkania byli Leandro Barbosa i Jeff Green (Obaj po 16pkt). Rola Barbosy znacznie wzrosła w momencie gdy Rondo opuścił boisko, a Brazylijczyk wywiązał się z zadania kapitalnie. Trafił 6 z 8 oddanych rzutów, starał się także kreować grę partnerom i miał najlepszy wskaźnik +/- wśród wszystkich graczy na parkiecie (+13). Green po słabym początku sezonu ostatnio jest prawdziwą opoką Celtics z ławki i jednym z najagresywniejszych zawodników w zespole. Gdy Jeff gra agresywnie, z pełną świadomością można powiedzieć, że to murowany kandydat na miano 6th mana roku. W ataku gości dwoili się i troili Al Jefferson (13pkt/14zb) i Paul Millsap (20pkt/12zb), którzy zebrali w sumie 7 piłek na atakowanej desce. Przynajmniej jeden z nich musi zagrać w tym roku w All-Star game, bowiem to już kolejny sezon, gdy wysocy Jazz grają jak z nut, będąc postrachem każdej defensywy w lidze. Swoją obecność w TD Garden dobitnie zaznaczył także Derrick Favors (14pkt/9zb), który aż 10 ze swoich 14 punktów zdobył z linii osobistych, pojawiając się na niej w sumie 7 razy, by oddać 14 rzutów. Trzeba przyznać, że sędziowie w tym spotkaniu byli bardzo konserwatywni i żaden kontakt z przeciwnikiem nie uchodził na sucho. W sumie, obie drużyny stawały na linii 57 razy.Gdy Big Al rzucił pięć punktów z rzędu, a na zegarze pozostała 1:55, wydawało się, że to właśnie ofensywne zbiórki rywali będą powodem klęski Celtics. w ciągu ostatniej minuty to jednak gospodarze ustalili wynik spotkania z linii, a katami Jazz okazali się Kevin Garnett (11pkt/8zb) i Paul Pierce (23pkt). Oczywiście nie było tak łatwo, po tym jak osobiste Pierce'a dały C's 3-punktową przewagę, Jazz mieli dwie okazje, by doprowadzić do dogrywki, tak jak 2 dni wcześniej w Toronto. Najpierw zdecydowali się na rzut spod kosza, jednak po pudle Millsapa piłkę zebrał Jeff Green. Radość kibiców nie trwała długo bowiem w całym zamieszaniu pod koszem, sędziowie dopatrzyli się...kroków Greena i piłka znów wylądowała w rękach gości z Salt Lake City. Tym razem Mo Williams spudłował trójkę i po zbiórce KG, Boston mógł cieszyć się z piątego zwycięstwa w tym sezonie. Celtics - Jazz 98:93.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp