Knicks są hot, a Bobcats mają lepszy bilans niż Lakers
Dziwny to sezon, póki co. Pierwsze dwa tygodnie za nami i trzeba przyznać, że to najciekawszy początek rozgrywek od kilku ładnych lat. Carmelo Anthony gra na poziomie MVP i jest prawdopodobnie najlepiej grającym zawodnikiem ostatnich dni. Wszystko idzie po myśli Mike'a Woodsona przez ostatnie tygodnie. Aż strach pomyśleć co będzie działo się w czwartek, gdy Knicks (5-0) pojadą do San Antonio, by zagrać o prymat w lidze ze Spurs (7-1).
Pierwszy raz od sezonu 93/94 Knickerbockers rozpoczęli sezon od 5 zwycięstw. Tak, ci Knicks, którzy przed sezonem skazywani byli na porażkę. Komu należy przypisać największe zasługi? Oprócz Melo w fenomenalnej formie jest także J.R. Smith, który wchodząc z ławki notuje ponad 18pkt na mecz. Mało tego, ten sam J.R. Smith, który jeszcze w poprzednim sezonie oddawał ponad 5 rzutów za 3 na mecz, grając niecałe 28 minut, teraz pochwalić się może skutecznością zza łuku na poziomie 72%. W pierwszych 5 meczach sezonu oddał 18 rzutów trafiając 13 z nich i tak, jest pod tym względem najlepszy w lidze. Zalicza też najwięcej w drużynie 2.2 przechwytu na mecz i, uwaga, jedną stratę. Ma najlepszy PER w drużynie i naprawdę coś musiało się stać podczas przerwy między sezonami, ponieważ takiej zmiany nie oglądamy u żadnego innego zawodnika. Melo jest najlepszym strzelcem w lidze notując 26.8 punkta na skuteczności 45%. Staje także na lini rzutów wolnych częściej niż reszta pierwszej piątki razem wzięta, trafia stamtąd jednak przeciętne 74%. To, co najbardziej urzeka nas w jego grze, to jednak obrona i jeśli Anthony nadal będzie bronił tak jak dotychczas, można będzie stwierdzić, że Mike Woodson dokonał cudu.Niemniej ciekawie jest w Charlotte, gdzie Bobcats po wczorajszym zwycięstwie z Wizards (0-6) zrównali się z Atlantą i są drugą drużyną konferencji SouthEast. Oczywiście to dopiero początki i równie dobrze teraz może przydarzyć się seria 10 porażek z rzędu, jednak Charlotte wcale nie wyglądają źle i choć tracą aż 102 punkty na mecz (28.miejsce w lidze), dobrze zbierają a mieszanka młodych zawodników całkiem nieźle spisuje się w ataku. Kemba Walker po średnim debiutanckim sezonie w ostatnich dwóch tygodniach wygląda nieźle i ze średnią 18.5pkt na mecz jest najlepszym strzelcem zespołu. Aż 6 zawodników Charlotte notuje ponad 10 punktów w meczu, a żaden z nich nie spędza na parkiecie więcej niż 35 minut. Cieszy również postawa Michaela Kidd-Gilchrista, który w swoich pierwszych spotkaniach na zawowodych parkietach notuje 12.7 pkt, 7.7 zbiórki i 2 bloki na mecz. Ma także za sobą znakomite spotkanie przeciwko Mavs, które zakończył cyframi 25/12. Na sukcesy jeszcze zbyt wcześnie, jednak Bobcats da się oglądać i nie da się nie życzyć im jak najlepiej. Po frekwencji na trybunach widać jednak, że podopieczni Mike'a Dunlapa muszą zrobić o wiele więcej, by przyciągnąć kibiców do hali.Złe wieście z obozu Minnesoty. Nie dość, że z gry wypadł na jakiś czas Brandon Roy, wczoraj dowiedzieliśmy się, że po operacji kolana 3-4 miesiące przerwy czekają także Chase'a Budingera. Timberwolves bez Love'a i Rubio w pierwszych 7 spotkaniach sezonu wyglądali fenomenalnie i zadziwiali znakomitą obroną, a na wyżyny możliwości wspinają się Nikola Pekovic i Andrei Kirilenko. Po powrocie dwóch największych gwiazd, ekipa z Minneapolis powinna wyglądać jak zespół na Play Offs. Dziś mierzą się u siebie z Bobcats i mimo dwóch wygranych z rzędu swoich rywali, są zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Kto by pomyślał, że obie drużyny w ciągu ostatnich dni pokonały Dallas Mavericks...