Spurs lepsi od Lakers w dreszcowcu w Staples Center

Dodano: 14 listopada 2012 08:18
Spurs lepsi od Lakers w dreszcowcu w Staples Center
Michał Fast, Informacja własna
MediaWiki

Rzut Danny'ego Greena na 9,3 sekundy przed końcową syreną dał zwycięstwo San Antonio Spurs nad gospodarzami meczu Los Angeles Lakers 84:82.

Było to znakomite spotkanie pełne zmian prowadzenia i akcji za akcję, zakończone niecelnym rzutem Pau Gasola, któy rzucając ze skrzydła za trzy próbował odebrać zwycięstwo Spurs w ostatnich sekundach meczu.

Lakers po pożegnaniu Mike'a Browna zagrali dwa lepsze mecze i mieli ochotę na trzecie z rzędu zwycięstwo jednak Spurs nie pozwolili im na to. San Antonio, którzy od 1999 roku bez przerwy znajdują się w samym czubie ligi pokazali po raz kolejny, że mimo iż ich liderzy nie należą już do najmłodszych w lidze znowy liczą się w walce o dominację na zachodzie i w walce o mistrzostwo NBA.

Spurs, którzy aktualnie mają najlepszy bilans w lidze 7-1 pokazali nieprawdopodobną chęć zwyciężania i mimo słabszej pierwszej kwarty w której Lakers dominowali konsekwentnie odrabiali straty aby ostatecznie pokonać "nowych Lakers".

Tim Duncan i Tony Parker to ojcowie zwycięstwa San Antonio. Pierwszy rzucił 18 punktów, zebrał 9 piłek i miał po 4 asysty i bloki a drugi rzucił 19 punktów i miał 7 asyst.

Po stronie Lakers szalał Kobe Bryant, który jest chyba jedynym zawodnikiem tej druzyny, któy nie zawodzi swoją grą działaczy i kibiców w Los Angeles. Bryant rzucił 28 punktów, miał 8 asyst i 4 zbiórki.

Bernie Bickerstaff, dla którego był to trzeci mecz w roli głównego trenera Lakers (prawdopodobnie ostatni), po spotkaniu powiedział: "Naśladując Szekspira trzeba powiedzieć, że nasz problem nie leży w gwiazdach lecz w nas samych." To chyba najsłuszniejsze słowa z ust kogokolwiek ze sztabu Lakers od rozpoczęcia tegorocznych rozgrywek. Lakers nie grają tak jak powinni posiadając takich graczy jakich posiadają i na razie nikt nie może znaleźć na to recepty. Zobaczymy co zrobi Mike D'Antoni, który ma wnieść do drużyny ShowTime do jakiego kibice Lakers są podobno przyzwyczajeni od lat '80.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp