Brown wyleciał, Lakers niszczą
Zarząd Lakers po dodaniu w lecie do składu Dwighta Howarda i Steve'a Nasha zdecydował się na kolejny krok, o którym w ciągu kilku najbliższych dni będzie bardzo głośno.
Otóż wczoraj działacze "Jeziorowców" zdecydowali, iż bilans 1:4 na starcie sezonu nie zadowala nikogo i to najwyższa pora aby znaleźć winnego. Stał się nim Mike Brown, który pożegnał się ze stanowiskiem trenera w Los Angeles.
Ze sportowego punktu widzenia i własnych ambicji może i pewnie narzeka, gdyż nie dano mu szansy na więcej po zaledwie pięciu meczach. Z finansowego jednak musi być zadowolony, gdyż Lakers muszą mu wypłacić 11 mln dolarów!
O ewentualnym następcy szeroko się spekuluje, pojawiło się nawet nazwisko Phila Jacksona. Póki co, jednak nic jeszcz nie wiadomo, a na ławce zasiadł Bernie Bickerstaff, który poprowadził zespół do pewnego triumfu nad GSW 101:77.
Lakers zagrali ubiegłej nocy inaczej niż dotychczas, a najlepiej spisali się Pau Gasol (14pkt,16zb), Kobe Bryant (27pkt,9zb,7as) oraz Jordan Hill - 14 "oczek".
Malo pograł w tym spotkaniu Dwight Howard, który w ciagu 24 minut uzyskał 6 punktów i 8 zbiórek.
Zagrali bardzo dobrze w tych wszystkich okolicznościach, a my dodatkowo daliśmy im zbyt dużo kredytu - powiedział po meczu o grze swoich rywali David Lee.