Podsumowanie pierwszego tygodnia

Dodano: 7 listopada 2012 16:39
Podsumowanie pierwszego tygodnia
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Za nami 7 dni rozgrywek nowego sezonu NBA, 51 spotkań, 106 punktów Jamesa Hardena i 48 zbiórek Zacha Randolpha. Marcin Gortat jest najlepszym blokującym ligi, a Brandon Jennings rozdał 26 asyst w dwóch spotkaniach, tak, to był bardzo ciekawy pierwszy tydzień sezonu.Postanowiłem wymienić kto zawodzi, a kto, póki co, wygląda dobrze. Znalazło się także miejsce dla Derricka Rose'a, a z jakiego powodu, zobaczcie sami.

Na +:1. San Antonio Spurs (4-0) W swojej długiej historii Spurs zdobyli 4 mistrzostwa NBA, 18 razy byli najlepszym zespołem dywizji Southwest, nigdy jednak nie rozpoczęli sezonu od 4 zwycięstw. To, jak obecnie wyglądają zawdzięczają przede wszystkim Tonemu Parkerowi, który nie tylko wygrał dla nich spotkanie z Thunder, ale na boisku pozostaje prawdziwym dowódcą, co w połączeniu z kolejnymi znakomitymi występami Tima Duncana jest dla przeciwników przeszkodą nie do przejścia. Spurs tracą zaledwie 89,5 punkta na mecz, a w ostatnim spotkaniu pozwolili Pacers rzucić ich 79, co przy potencjale zespołu z Indianapolis jest nie lada sztuką. Oprócz duetu Parker-Duncan w zespole wyróżnia się niesamowicie utalentowany drugoroczniak Kawhi Leonard, który notując prawie 12 punktów, 5 zbiórek i 2,8 przechwytu na mecz wygląda jeszcze lepiej niż w świetnym, debiutanckim sezonie. Po 2 latach na czele konferencji zachodniej wydaje się, że Spurs nie mają dosyć i w nowych rozgrywkach są jeszcze bardziej zdeterminowani, niż rok temu. 2. New York Knicks (3-0) Wokół tej drużyny pojawiało się najwięcej wątpliwości przed sezonem. Knicks, którzy mają najwyższą średnią wieku w lidze, po kolejnej klęsce w Play Offs nie poczynili poważnych zmian, a na domiar złego ze składu na pierwsze tygodnie sezonu wypadł Amare Stoudemire. Efekt? Rozstrzelanie Miami Heat w Madison Square Garden, dwie szybkie wygrane w back-to-back z Philadelphią i Knicks są obecnie obok Milwaukee Bucks jedynym niepokonanym zespołem na wschodzie. Carmelo Anthony rzuca 26 punktów na mecz notując przy tym ponad 7 zbiórek i pod wodzą Mike'a Woodsona wygląda naprawdę dobrze. Raymond Felton przypomniał sobie jak się gra w koszykówkę i po nieudanym pobycie w Portland, zdecydowanie odnalazł się w barwach Knicks. Felton notuje 6 asyst na spotkanie, wciąż jednak musi uważać na straty, bo w 3 pierwszych meczach sezonu gubił piłkę 9 razy, grając średnio 29 minut. Kogo to jednak martwi, Knickerbockers mają najlepszą defensywę w lidze, a do tego rzucają aż 104,7 punkta na mecz, obecnie najważniejsze dla nich pytanie brzmi, czy są w stanie utrzymać tą formę na kolejne tygodnie? Pierwszy poważny sprawdzian już w piątek, bowiem gośćmi w MSG będą Dallas Mavericks, o których poniżej.

3. Dallas Mavericks (3-1) No Dirk Nowitzki, no problem. Sprowadzenie O.J. Mayo było strzałem w dziesiątkę, a Mark Cuban znów może sobie pogratulować dobrze wydanych pieniędzy. Mayo rzuca dla Mavs średnio 21,5 punkta w każdym spotkaniu, a nowy rozgrywający Daren Collison rozdaje średnio 8,5 asysty. Zwycięstwa z Blazers i Lakers na początek sezonu dają wielkie powody do optymizmu, i tylko w porażce z Jazz, podopieczni Ricka Carlisle wyglądali nieco powolnie, było to jednak spotkanie back-to-back po zwycięstwie w Los Angeles. Odpowiednią dozę energii z ławki zapewnia debiutant z Marquette Jae Crowder, rzucając prawie 9 punktów w 19 minut na parkiecie, a kolejnym jasnym punktem są podkoszowi na czele z Brandanem Wrightem i Shawnem Marionem. Mavericks mają szansę polepszyć swój bilans już dziś, grają bowiem u siebie z wracającymi z Oklahomy Raptors. Niestety przez przynajmniej najbliższe 3 mecze Mavs zmuszeni będą radzić sobie bez Mariona, który zwichnął więzadło piszczelowe w poniedziałkowym spotkaniu z Blazers.4. Milwaukee Bucks (2-0)  Na przewidywania zbyt wcześnie, a Bucks wygrali póki co z dość spowolnionymi Celtics i rzutem na taśmę z Cavs, po tym jak we frajerski sposób stracili przewagę w końcówce. Jednak podopieczni Scotta Skilesa na czele z Brandonem Jenningsem wyglądają naprawdę nieźle. Jennings rozdał po 13 asyst w każdym spotkaniu i zanotował w sumie aż 8 przechwytów. Wraz z Monta Ellisem nie grzeszą skutecznością, są jednak jednym z najbardziej wybuchowych back-courtów w lidze. Póki co zespół jak najbardziej na plus, jednak w najbliższych dniach czekają ich spotkania m.in. z Grizzlies, Celtics i 76ers. Jeśli drużyna z Milwaukee przetrwa tą serię, będzie można powiedzieć, że poczynili ogromne postępy.5. Chicago Bulls & Miami Heat (obie drużyny 3-1) Cóż można powiedzieć o obu drużynach. I jednym i drugim zdarzyła się wpadka, oprócz tego jednak wyglądają jak zespoły, które gotowe są walczyć o najwyższe cele. Co prawda brak Derricka Rose'a powoduje, że Bulls wypadają ze stawki o mistrzostwo, jednak zorganizowana defensywa Thibodeau i gra zespołowa wciąż czynią z nich drużynę, która w sezonie regularnym jest groźna dla każdego i z pewnością utrzymywać będzie się w czołówce tabeli wschodu. Heat to mistrzowie, którzy nie muszą niczego udowadniać, tylko wygrywać mecze i póki co to im się udaje. Porażka z Knicks w MSG już dawno została zapomniana, a Chris Bosh gra za dwóch. Ten sezon może wreszcie zakończyć się dla nich pierwszym miejscem w konferencji wschodniej i uniknięciem w Play-Offs tak ciężkiej drabinki jak w tym roku.

6. Houston Rockets (2-1) James Harden i Jeremy Lin wciąż uczą się grać razem, jednak z uwagi na to, co 6th Man Of The Year zrobił w dwóch pierwszych spotkaniach nie można było ominąć Rockets w tym zestawieniu. Omer Asik zbiera ponad 14 piłek na mecz, a cała drużyna była drugą najlepiej zbierającą w pierwszym tygodniu rozgrywek. Jeśli Harden wciąż będzie hot a Jeremy Lin skupi się na ułatwianiu życia swoim partnerom, Houston będzie najgorętszym miejscem w całej koszykarskiej Ameryce.

Na -:1. Los Angeles Lakers (1-3) Przed sezonem zespół Mike'a Browna typowany był jako jeden z 3 kandydatów do wygrania ligi. W pierwszych 4 spotkaniach, nie licząc już nawet tych przedsezonowych, drużyna zasilona latem przez Steve'a Nasha i DWighta Howarda, wyglądała raczej jak dobry partner treningowy dla reszty ligi. Zbieranina gwiazd póki co jeszcze nie tworzy całości a elementy Princeton offense nie zawsze ułatwiają graczom Lakers życie. Póki co najjaśniejszym punktem drużyny jest oczywiście Kobe Bryant, który nie tylko rzuca najwięcej punktów (26.8), ale także dba o skuteczność, oddając zaledwie niecałe 17 rzutów na mecz. Ostatni raz, mniej niż 17 prób z gry na mecz miał.... w sezonie 98/99. To jednak dopiero początek rozgrywek i Kobe tą statystykę może mocno zawyżyć, już widać jednak, że od początku sezonu stara się zgrywać z nowymi partnerami. Dwight Howard póki co w barwach Lakers gra w kratkę. Zaliczył 2 monster-games z Pistons i Blazers, obok meczów z Dallas i Clippers przeszedł jednak obojętnie. rzed Jeziorowcami jeszcze dużo czasu, są jednak na celowniku i muszą trzymać się na baczności. Pierwsze zwycięstwo w nowym składzie już udało im się odnieść, teraz nie pozostaje nic innego jak iść tym tropem i wygrywac kolejne spotkania.2. Detroit Pistons (0-4) i Washington Wizards (0-2) Obie drużyny od kilku sezonów szwędają się na dnie ligi szukając pojedynczych zwycięstw, ale przede wszystkim wysokich wyborów w drafcie, które mają ich zanieść na sam szczyt. Póki co John Wall nie dał Wizards tyle magii ile potrzebują, a Greg Monroe i Brandon Knight niewiele ugrają w pojedynkę. Bez swojego czołowego rozgrywającego drużyna ze stolicy przegrała na inaugurację sezonu z Cavs, by następnie polec z Celtics nie rzucając punktu przez kilka ostatnich minut gry. Pistons są w dużo gorszym położeniu, bowiem przegrali już 4 mecze mając przy tym największą różnicę w punktach zdobywanych i traconych (-13.3) w lidze. Oba zespoły czeka ciężki sezon, a my czekamy aż Bradley Beal pokaże nam pełnię swoich możliwości.3. Boston Celtics (1-2) Porażkę z Miami na początek sezonu wszyscy jesteśmy im w stanie wybaczyć, jednak to, w jaki sposób zagrali przeciwko Bucks przegrywając w pewnym momencie nawet 20 punktami i wymęczone zwycięstwo przeciwko słabym Wizards nie daje powodów do optymizmu. Kevin Garnett mowi, że drużyna jest w fazie przejściowej i odnajdą wkrótce wspólny tor, w TD Garden jednak zwycięstw potrzeba już teraz i to nie tylko ze słabeuszami tej ligi. Zieloni znów kuleją na deskach, a w pierwszych 3 spotkaniach tracili średnio aż 101,7 punkta na mecz, co w przypadku drużyny słynącej do tej pory ze świetnej obrony jest niemałym powodem do wstydu. Wszyscy w Beantown liczą na MVP year w wykonaniu Rondo, który nie zawodzi pod względem asyst i przechwytów, jednak 26 letni rozgrywający musi wejść na wyższy poziom i stać się liderem z prawdziwego zdarzenia, tak jak miało to miejsce w zeszłym sezonie. Paul Pierce póki co nie zawodzi, cała wielka trójka liczy jednak na większą pomoc z ławki. Od początku rozgrywek Jason Terry i wracający po rocznej przerwie Jeff Green nieco zawodzą, a Rajon Rondo musi spędzać na parkiecie aż 42 minuty. Po powrocie do gry Bradleya powinno być łatwiej, Doc Rivers musi jednak wymyślić coś szybko, jeśli nie chce już w pierwszym miesiącu sezonu popaść w tarapaty.4. Denver Nuggets (1-3) Nuggets wreszcie odnieśli pierwsze zwycięstwo w nowym składzie, musieli jednak czekać na to cały tydzień. I choć w spotkaniach z Heat i Pistons wyglądali nieźle, a Kenneth Faried i Andre Iguodala robili co do nich należy, to w dwóch pierwszych meczach zawiedli na całej linii. Drużyna z Kolorado złożona jest z młodych, wybuchowych zawodników, więc gra w kratkę nie powinna być zaskoczeniem, jednak Nuggets to niewątpliwie Play-Offs Team i muszą dostosować się do wymagań swoich kibiców. Koniec końców fani w Pepsi Center będą zadowoleni tylko wtedy gdy ich zespół będzie wygrywał, a indywidualne popisy zejdą na dalszy plan.5. Phoenix Suns (1-3)  2 porażki z rzędu średnią różnicą 23 punktów nie napawają kibiców w US Airways Center optymizmem. Suns wygrali tylko z Detroit (którzy jak widać póki co pełnią rolę ,,pocieszacza" dla drużyn z ujemnym bilansem, które ich pokonały). Teraz czeka na nich idealna szansa, by dojść do granicy 0.500 bowiem dziś grają w Charlotte, a w piątek u siebie z Cavs, z tym że obie te drużyny też liczą na pooprawienie swoich wyników i o wygraną nie będzie łatwo. Suns są na dnie prawie każdego statystycznego rankingu, a tracąc niemal 104 punkty na mecz ustępują tylko Heat (!) i Bobcats w walce o miano najgorszej w tym względzie drużyny. Kuleje również ofensywa, a ci, którzy napędzać mieli ataki drużyny z Arizony - Scola i Beasley, zdobywają w sumie  30 punktów na mecz. Od tak utalentowanych ofensywnie graczy wymaga się dużo więcej. Swoje robi póki co Gortat, który jest najlepszym blokującym ligi, zbiera z tablic średnio 12 piłek w meczu i rzuca 13 punktów. Polak po odejściu Steve'a Nasha nie jest jeszcze tak produktywny w ofensywie, jednak z biegiem czasu możemy być pewni, że będzie jednym z najlepszych wysokich na zachodzie tego sezonu.MVP Tygodnia : James Harden - o jego dyspozycji po przejściu do Rockets powiedziane było już chyba wszystko. Zdecydowanie najjaśniejsza gwiazda w pierwszym tygodniu rozgrywek, jeśli uda mu się utrzymać statystyki choć w 70% takie jak obecnie, będzie w ścisłej czołówce NBA.

Debiutant tygodnia: Damian Lillard - rzucając 64 punkty w trzech pierwszych meczach zawodowej kariery, Lillard zostawił w tyle resztę rookies już na początku wyścigu. Ostatni mecz w Dallas miał nieco mniej udany trafiając ledwie 2 z 13 rzutów, wciąż popracować musi także nad selekcją rzutów zza łuku, bowiem do tej pory oddał ich aż 24, trafiając tylko 7 z nich. Był jednak nieoceniony w spotkaniach z Lakers i Rockets i notując statystyki na poziomie 19 punktów, 8 asyst i 3.8 zbiórki na mecz był zdecydowanie najlepszym debiutantem na parkietach NBA.

Wokół parkietów: Derrick Rose ma powody do zadowolenia. Co prawda jego kontuzja wciąż daje się we znaki i nie będzie w stanie grać conajmniej do wiosny, lecz w czasie gdy jego koledzy z drużyny rozpoczęli zmagania w NBA, on powitał na świecie swoje nowonarodzone dziecko. Ciążę swojej narzeczonej Mieki Reese oboje utrzymywali w tajemnicy, jednak w ostatnich dniach gwiazdor Chicago Bulls pochwalił się światu swoim potomkiem na Twitterze. I choć brzmi to jak informacja z serwisu plotkarskiego, miejmy nadzieję, że Derrick po powrocie będzie miał jeden powód do motywacji więcej. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp