Lebron pokonał Celtics w meczu otwarcia
Po raz pierwszy w swojej karierze Lebron James pokonał Boston Celtics w meczu otwarcia. Po wygranych seriach Play Offs to kolejny, choć już nie tak istotny, kamień milowy.
I choć sam zainteresowany nie dokończył spotkania przez dopadające go skurcze, rozegrał znakomite spotkanie, a Miami Heat po odebraniu pierścieni wyglądają jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie.
Początek spotkania to rywalizacja obu drużyn w czystej postaci, taka, jaką oglądamy od 2 sezonów. Pierwsza połowa to wymiana ciosów a najskuteczniejsi okazali się w niej właśnie James, a po drugiej stronie Paul Pierce. Decydująca okazała się 3 kwarta, w której gospodarze wyszli na 17-punktowe prowadzenie. Mimo pościgu w ostatniej części gry Celtics nie udało się wyrównać stanu spotkania, a Heat zakończyli je runem 9-0.
Po obu stronach dobrze spisali się nowi zawodnicy, zwłaszcza Ray Allen, który rzucił swojej byłej drużynie aż 19 punktów, oraz Leandro Barbosa. Brazylijczyk w samej czwartej kwarcie rzucił 16 punktów i był najważniejszym punktem ataku Celtics, gdy wraz z Rajonem Rondo (20/13/7) odrobili straty nawet do 4 punktów. Sam Rondo rozegrał dobre spotkanie, choć miał problemy z kreowaniem gry, a defensywa Heat była dla niego zbyt trudną przeszkodą do pokonania. Zaliczył jednak aż 13 asyst i był to 25. mecz sezonu regularnego z rzędu, w którym miał ich dwucyfrowy dorobek. W barwach zielonych niewątpliwie zawiedli Jason Terry i Jeff Green, czyli dwóch rezerwowych, po których spodziewano się najwięcej w obozie Celtów. Niestety, były gracz Mavericks trafił tylko 2 z 7 rzutów popełniając przy tym 3 straty, a wracający po rocznej przerwie Green nie trafił żadnego rzutu z gry, nie mogąc odnaleźć się na boisku.
Wielka trójka Miami zdobyła natomiast 74 punkty a najskuteczniejszym graczem spotkania był D-Wade, z dorobkiem 29 punktów. Dla Wade'a odebrany przed meczem pierścień był drugim w karierze, 30-letni zawodnik grał jednak jak głodny sukcesów debiutant.
Spotkania obu ekip w tym sezonie po raz kolejny przynosić będą ogromną dawkę emocji. W poprzednim sezonie Celtics wygrali 3 z 4 spotkań sezonu regularnego, by polec potem w finałach konferencji. Niewątpliwie dodanie do swojego arsenału nowych graczy sprawia, że obie drużyny wyglądają jeszcze lepiej i udowodniły, że będą głównymi pretendentami do walki o tytuł.