NBA 2012/2013 – dzień pierwszy
Po raz drugi w swojej historii Miami Heat rozpoczną sezon jako mistrzowie NBA. I choć to w Cleveland będziemy świadkami pierwszego jump-ballu w nowym sezonie, prawdziwe emocje rozpoczną się godzinę później w American Airlines Arena.Ostatnim razem, gdy Heat odbierali pierścienie mistrzowskie, na inaugurację sezonu przegrali aż 42 punktami z Chicago. Teraz, nikt na Florydzie nie chce nawet myśleć o przegranej z Celtics.
Mecz pomiędzy Heat a Celtics niesie ze sobą wiele podtekstów. Te najświeższe, to rewanż za Game 7 finałów konferencji, oraz oczywiście pierwszy oficjalny mecz Raya Allena po odejściu z Beantown. I choć dla kibiców owe spotkanie jest ogromną dawką emocji, zawodnicy i trenerzy nie dają się ponieść dawce adrenaliny:,,To tylko kolejny mecz koszykówki" – bagatelizuje sprawę Rajon Rondo, który rozpocznie swój 7 sezon na zawodowych parkietach. Najlepszy asystujący poprzedniego sezonu jest u szczytu formy i nadchodzące rozgrywki mogą być najlepszymi w jego karierze. Wtóruje mu Doc Rivers :"Jeśli wygramy, czy zdobędziemy trofeum? Zdobędziemy jedno zwycięstwo i tyle. Jeśli przegramy, czego nie chcemy, będziemy mieli na koncie jedną porażkę i nie oznacza to, że będziemy stać na straconej pozycji".
Nie obyło się oczywiście bez pytań o Sugar Raya, jednak zawodnicy Celtics nie sprawiali wrażenia szczególnie poruszonych rywalizacją ze swoim dotychczasowym kolegą z drużny:"Teraz jestem skupiony tylko na spotkaniu z Miami Heat. Wszystko, co wydarzyło się wcześniej to już przeszłość. On (Allen) jest tutaj i jest szczęśliwy z tego powodu. Życzymy mu wszystkiego co najlepsze dla niego i jego rodziny, ale ja, skupiam się tylko na Boston Celtics." - Mówi kapitan Celtics, Paul Pierce.
W sezonie 2007/2008 Heat byli jednymi z najsłabszych mistrzów w historii. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a team z Miami jest głównym faworytem do zdobycia tytułu również w przyszłym roku. Ich największymi rywalami wydają się być Los Angeles Lakers, którzy rozpoczynają dziś nowe rozgrywki od spotkania z Dallas Mavericks. Wciąż pod znakiem zapytania stoi występ Kobego Bryanta, który w poniedziałkowym treningu wziął udział barzdiej jako....trener, stojąc z boku i podpowiadając swoim kolegom. Mike Brown uspokaja dziennikarzy, mówiąc, że nie chce, by Kobe nadwyrężył prawą stopę podczas treningów i daje mu odpocząć.Staples Center będzie jednym z najgorętszych miejsc na planecie, bowiem w purpurowo-żółtych barwach oficjalnie zadebiutują Steve Nash i Dwight Howard. Oczekiwania wobec Jeziorowców są ogromne a najbardziej wymagająca publika w Ameryce oczekuje tylko jednego – zwycięstwa. I to nie tylko w dzisiejszym meczu, ale przede wszystkim w całych rozgrywkach.
Nie tylko Lakers są zespołem po dużych zmianach, również Mavs zaprezentują się dziś w zupełnie innym składzie niż ten, w którym kończyli poprzedni sezon. W pierwszym składzie Mavericks zadebiutują dziś Daren Collison, OJ Mayo i ... Eddy Curry. Pod nieobecność Chrisa Kamana, najprawdopodobniej pierwszym środkowym Dallas będzie Curry, który rozpocznie swój 11 sezon w NBA. W ostatnich 4 sezonach zagrał on jednak zaledwie w 25 spotkaniach, a młodsi kibice kojarzą go wyłącznie z problemami z nadwagą, a nie grą w koszykówkę. Nic dziwnego, w końcu w swojej 10-letniej karierze Eddy nigdy nie zagrał w Play-Offs.
Jak każdy poprzedni, nadchodzący sezon zapowiada się wyśmienicie, a przed pierwszymi jump-ballami pojawia się wiele pytań, na które odpowiedź znajdziemy w ciągu najbliższych kilku miesięcy. I choć znajdujemy się tysiące kilometrów od tych wydarzeń, wraz z pierwszym kozłem Kyriego Irvinga i z pierwszą trafioną trójką Allena w nowych barwach, wszystkich nas ogarnie koszykarskie szaleństwo.