Przedsezonowa analiza - Golden State Warriors

Dodano: 21 października 2012 12:42
Przedsezonowa analiza - Golden State Warriors
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, poprzedni sezon może być w przyszłości uznawany za początek rewolucji.Zespół, który dotychczas uzależniony był od Monty Ellisa, po jego wymianie może stać się definicją słowa Defense. Wszystko za sprawą zawodnika, który zastąpił jego miejsce w rosterze.

Andrew Bogut, bo o nim mowa, to jeden z trzech najlepszych obrońców w lidze na pozycji centra. W Milwaukee, wydawał się być niezastąpiony, dla jego byłego klubu trzymanie w składzie kontuzjogennego gracza okazało się być jednak zbyt ryzykowne, postanowili więc go wymienić.

Ze względu na kontuzję, kibice w Oakland nie mieli jeszcze okazji oglądać Boguta w akcji, sam zainteresowany ma jednak nadzieję powrócić na początek sezonu, a jakie korzyści z dodania go do składu mogą mieć Warriors? Kluczowa jest tu sprawa współpracy Australijczyka z innym świetnym wysokim, Davidem Lee. I to właśnie w tym duecie należy szukać lepszej przyszłości dla klubu z Kaliforni. Przede wszystkim, tak jak już wcześniej wspomniałem – obrona. Oboje są znakomitymi defensorami i na chwilę obecną, sam Mark Jackson uważa, że z tą dwójką pod koszem żaden front-court w lidze nie będzie im straszny. Obaj zawodnicy, mimo warunków fizycznych słyną ze znakomitego ball-handlingu i podań. To znacznie ułatwia życie obwodowym, którzy mogą liczyć na swoich wysokich w kazdej akcji. Oprócz tego, zarówno Bogut jak i Lee mogą być w przeróżny sposób wykorzystywani w ataku, dzięki czemu będąc w posiadaniu piłki kreują miejsce dla reszty zespołu. Zarówno więc w ataku jak i obronie podkoszowi Warriors dają im dużą przewagę.

4 sezon na zawodowych parkietach rozpoczyna Stephen Curry i to on będzie starał jak najlepiej wykorzystać wyżej wymienioną dwójkę. Najskuteczniejszy rozgrywający w lidze będzie miał więcej miejsca do oddania rzutu, a także może wykorzystywać zasłony od wyższych kolegów i kończyć akcje pod koszem, lub dostając się na linię osobistych, gdzie jest praktycznie nieomylny. Wydawało się, że to on odejdzie z klubu prędzej niż Ellis, teraz to jednak on jest opoką backcourtu i już możemy spodziewać się, że gdy wstaniemy rano i spojrzymy na statystyki z minionej nocy, Curry nie raz będzie w nich figurował, zbliżając się niejednokrotnie nawet do triple-double. Niestety, oprócz talentu i wielkich umiejętności, czołowych zawodników Golden State łączy coś jeszcze – kontuzje. Curry i Bogut łącznie opuścili w karierze więcej spotkań, niż Rasheed Wallace ma na swoim koncie fauli technicznych. Poprzedni sezon rozgrywany był w prawdziwie ekstremalnych warunkach i oboje poczuli to na własnej skórze. Australijczyk pauzował w 54 meczach, Amerykanin, w czterdziestu. O ile Steph ma zastępcę w postaci Jarreta Jacka, mającego za sobą najlepszy sezon w karierze, o tyle na pozycji centra ani widu, ani słychu po graczu choć w połowie tak dobrym jak Bogut. Najprawdopodobniej więc w sytuacjach kryzysowych na środek przesunięty zostanie Lee, choć nie jest to jego nominalna pozycja, a jego miejsce na skrzydle zajmie Carl Landry, znakomity zbierający, który przydaje się zarówno w obronie, jak i w ataku. Sprowadzenie go to jeden z najlepszych ruchów Warriors w ostatnich latach, jest to bowiem jeden z najbardziej wartościowych graczy wchodzących z ławki. Oczywiście w składzie jest również Andris Biedrins, który z pewnością rozegra wiele minut na piątce i to on będzie tą drugą opcją na tej pozycji, jednakże nie jest to zawodnik wielkiego formatu, a jego duży kontrakt można byłoby wymienić, jeśli tylko znalazłby się chętny.

W tak młodej drużynie jak GSW nie może zabraknąć obiecującego debiutanta, a takich, o których można powiedzieć, że w przyszłości mogą zawojowac ligę, mamy tuaj dwóch. Pierwszy, Harrison Barnes, jeśli zgłosiłby się do draftu rok wcześniej, przed sezonem 11/12 typowany byłby zapewne do miana Rookie Of The Year. Dlaczego? W większości Mock Draftów przed naborem 2011 Barnes typowany był do wyboru w pierwszej piątce, rewelacją rozgrywek NCAA i jednym z najbardziej obiecujących graczy w kraju. Oczywiście ostatni aspekt się nie zmienił, Harrison zaliczył jednak zaskakująco słaby jak na swoje możliwości sezon na uniwersytecie North Carolina i tym razem brakowało go w zapowiedziach nawet do pierwszej dziesiątki. Stało się jednak inaczej i z numerem siódmym powędrował do Oakland, a tutaj klub może mieć z niego wiele pożytku, co udowodnił chociazby w występach w Summer League. Młody skrzydłowy to połączenie snajpera i altruistycznego gracza, który powala swoją boiskową inteligencją. W NCAA grał u boku m.in. Tylera Zellera, więc jak mało który debiutant wie, jak powinna wyglądać współpraca z centrem. Sam styl gry Barnesa i to, jak poradzi sobie w NBA właściwie nadaje się na osobny artykuł, co z pewnością dojdzie do skutku w trakcie sezonu. Sam trener Warriors podkreśla, że wychowanek Tar Heels jest jednym z najciężęj pracujących na treningach, na które przychodzi pierwszy, a opuszcza ostatni.

Jednak nie tylko on ma za sobą udaną karierę uniwersytecką. 22-letni już Draymond Green to urodzony lider, prosto z Michigan State do najlepszej ligi świata, gdzie jeśli tylko nie zabraknie mu odwagi, może wejśc i narobić wiele hałasu. Kto ogladał go w akcji w na parkietach NCAA wie o czym mowa, bowiem ten młody skrzydłowy praktycznie w pojedynke prowadził swoją drużynę do sukcesów, choć tego największego nie udało mu się osiągnąć. Znakomity rzut, smykałka do kierowania partnerami i podobnie jak u Barnesa boiskowe IQ to rzeczy, które wyróżniają go z wielu młodych talentów. Mam nadzieję, że w NBA rozwinie w pełni swój potencjał, a jeśli tak się stanie, może być naprawdę wielkim zawodnikiem. O ile Harrison od początku sezonu zapewne znajdzie się w pierwszej piątce, o tyle Green będzie musiał walczyć o swoje minuty, a nie będzie to łatwe zadanie, bo oprócz Barnesa na tej samej pozycji gra Richard Jefferson, najbardziej doświadczony zawodnik Golden State. Jefferson to juz nie ten sam gracz, co jeszcze kilka lat temu, lata spędzone na parkietach jednak z pewnością przydadzą się nie tylko jemu ale także jego nowym kolegom z drużyny. Oprócz tego nie zapomniał jak się rzuca i będzie jednym z najcenniejszych weteranów wśród rezerwowych w lidze, choć trzeba też zauważyć, że jednym z najbardziej kosztownych.

Możliwe, że zabrzmi to tak, jakbym się chwalił, za co z góry przepraszam, ale na początku poprzedniego sezonu przewidziałem eksplozję talentu dwóch zawodników. Pierwszym był Jeremy Lin (choć oczywiście nie przypuszczałem, że na taką skalę), drugim - Klay Thompson. W swoim debiucie wydawał się trochę zagubiony, jak większość żółtodziobów, z czasem jednak jego akcje wzrosły, i to wzrosły znacznie. Wystarczy powiedzieć, że z 3 zawodnika rotacji na pozycji rzucającego obrońcy stał się starterem i nie zanosi się na to, by ktoś mu to miejsce odebrał. O tym, jak świetnym jest rzucającym przekonać mogliśmy się po tym, jak klub opuścił Ellis. Po jego wymianie Thompson na dobre zagościł w podstawowym składzie i notował średnio 18 punktów na mecz. Nieźle jak na kogoś, komu nikt przed sezonem nie dawał większych szans na przebicie się do podstawowego składu. Jego zmiennikiem będzie Brandon Rush, równie znakomity strzelec, który zna swoje miejsce na boisku i potrafi ustawić się tak, by rozgrywający zawsze go znalazł.

Młoda ekipa Golden State Warriors ma papiery na zrobienie dużego kroku wprzód. Niecałe 35% zwycięstw w poprzednim sezonie to z pewnością za mało i przed nowymi rozgrywkami zawodnicy celują w dużo lepsze wyniki, które mogą zagwarantować udział w Play Offs. Ich zmorą znów mogą być kontuzje (w chwili gdy to piszę, oglądam jak Stephen Curry skręcił kostkę w piątkowym, przedsezonowym meczu z Portland), jeśli jednak jakimś cudem uda się ich uniknąć, Warriors będą niesamowicie ciekawą do oglądania drużyną, z masą talentu na boisku i ciekawą wizją trenera Jacksona. Ta mieszanka może dać kibicom wiele frajdy i sprawić, że Run T.M.C. z dumą będą patrzeć na swoich następców, a nawet zazdrościć im gry nie tylko w ataku, ale przede wszystkim w obronie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp