Przedsezonowa analiza - Cleveland Cavaliers

Dodano: 19 października 2012 12:27
Przedsezonowa analiza - Cleveland Cavaliers
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

W Cleveland rozpoczyna się kolejny sezon w post-lebronowej erze. Erze, która jak narazie nie przyniosła Cavs żadnych sukcesów.

Od 2010 roku zespół jest jednak sumiennie budowany przez Chrisa Granta, a kolejne wybory w drafcie dają duże nadzieje na przyszłość.

Poprzedni sezon klub z Ohio rozpoczynał jako najgorsza drużyna w lidze. W sezonie 2010/2011 kibice wciąż żyli wspomnieniami, a tematem numer jeden nadal był Lebron James, mimo tego, że jego nazwisko nie widniało już w rosterze. Jednak w dniu draftu 2011 Cleveland znalazło sobie nową ziemię obiecaną, a ziemią tą był nie kto inny jak Kyrie Irving. Patrząc na to z perspektywy czasu, okazało się, że wybór Irvinga, który w NCAA nie pograł dużo, chociaż ryzykowny, był strzałem w dziesiątkę. Nagroda ROTY, najwyższe zdobycze punktowe spośród wszystkich debiutantów, a nawet kilka game winnerów. Kyrie stał się idealnym kandydatem na franchise-playera, pytanie brzmi tylko, jak daleko wychowanek Duke może zaprowadzić obecną drużynę ?

Koszykówka niewątpliwie jest tym typem sportu, w którym jeden zawodnik może całkowicie zmienić oblicze drużyny. Jednak żeby coś osiągnąć, potrzeba przynajmniej 10 zawodników, z których każdy zna swoje miejsce na boisku. W dwóch poprzednich sezonach takich zawodników w zespole Cavaliers było może dwóch, trzech. Póki co, wszystko kręci się wokół Irvinga, który w swoim debiutanckim sezonie kręcił numery porównywalne do tych, które debiutując w lidze notowali Derrick Rose czy Chris Paul. Jest to znakomity przykład combo-guarda, obdarzonego zarówno przeglądem pola, jak i instynktem strzeleckim. Jego największym atutem jest znakomite panowanie nad piłką, co czyni go wręcz nie do zatrzymania dla większości obrońców. Poza tym, to na czym głównie opierała się jego gra w ataku, ma znakomite penetracje po zasłonach, którymi zdarzyło mu się już wygrać mecze w końcówce, m.in. Z Celtics w TD Gardem. Minięcie obrońcy po pick&rollu i wejście pod kosz lub rzut z półdystansu to zabójcza broń, którą straszył w debiutanckim sezonie wiele razy. Ciążyła na nim jednak zbyt duża odpowiedzialność i mimo, że był debiutantem, nie raz na boisku musiał robić coś z niczego, gdyż po prostu nie miał wsparcia. Przyczyniło się to do ponad 3 strat na mecz, co i tak jest niezłym wynikiem, zważając na to, jak dużą część posiadań zespołu to on był przy piłce. Oprócz tego Irving musi popracować nad znajdywaniem wolnych partnerów, a ci, nad trafianiem rzutów. Jeśli Cavs nie wykorzystają znakomitych penetracji młodego rozgrywającego ciężko będzie im znaleźć sposób na wygranie więcej niż 30 meczów w sezonie.

Zadaniowcy muszą trafiać rzuty, pozwoli to odciążyć trochę Irvinga, który najczęściej na boisku nie ma żadnej swobody. Pomóc mają mu w tym dwaj debiutanci, wybrany w drafcie Dion Waiters i pozyskany w wymianie z Dallas Tyler Zeller. Waiters to utalentowany shooting guard, który nie boi się rzucić z dystansu i potrafi świetnie ustawić się na boisku. Zeller to legenda uczelni North Carolina, który po 4 sezonach spędzonych na uczelni wreszcie postanowił przystąpić do draftu. I choć początkowo będzie raczej za plecami Varejao, to z pewnością wchodząc z ławki będzie wyróżniał się wśród innych rezerwowych. Jeśli tylko wdroży się w NBA tak jak miało to miejsce w przypadku ligi uniwersyteckiej, Cavs mogą mieć centra na długie lata. Najlepszy zawodnik konferencji ACC to specjalista od zbiórek a także bardzo uzdolniony gracz w ataku. Wśród klasy 12' na próżno szukać zawodnika, który tak świetnie radziłby sobie pod obręczą przeciwnika. Ma bardzo bogaty repertuar zagrań w ataku i świetną kontrolę ciała. Jak na 7-footera jest także bardzo zwinny co rekompensuje brak kilogramów.

Waiters w Cleveland będzie rozpoczynał mecze jako dwójka, a więc podstawowy back court zespołu wygląda bardzo obiecująco. Dion w NCAA rzucał ponad 21 punktów per 40 minut, podobnie jak Irving potrafi zarówno dostać się pod obręcz jak i rzucić z dystansu, co znacznie rozszerza jego możliwości na boisku. Jeśli chodzi o front court to nic nie powinno się w tej sprawie zmienić i rozpoczynać mecze będą odpowiednio Alonzo Gee, Tristan Thompson i Anderson Varejao. Gee to istny wulkan energii, który od 2 sezonów elektryzuje fanów w Quicken Loans Arena. W poprzednich rozgrywkach mógł liczyć na prawie 30 minut w meczu, ustanawiając carrer-high w punktach, zbiórkach, asystach i przechwytach, i choć nie są to imponujące liczby, kibice Cavaliers wiedzą ile ten atletyczny skrzydłowy znaczy dla zespołu. Ma też nie byle jakiego zmiennika, Omri Casspi po odejściu z Sacramento trochę spuścił z tonu, to jednak wciąż znakomity zawodnik i jeśli wróci do formy z debiutanckiego sezonu będzie ogromnym wzmocnieniem, a może nawet zapewni sobie miejsce w pierwszej piątce.

Tristan Thompson to objawienie poprzedniego sezonu, choć wybrany z 4 numerem draftu, nikt nie spodziewał się, że zaliczy tak udany sezon. Z pewnością zasłużył na to, by po odejściu Antawna Jamisona rozpoczynać mecze na czwórce, a swoje szanse wykorzystywał m.in. Rzucając New Jersey Nets 27 punktów, czy notując 15 zbiórek przeciwko temu samemu zespołowi, w tym 10 ofensywnych (!). Oprócz Irvinga był to niewątpliwie najlepszy zawodnik Cavs w sezonie 11/12. Na centrze, niezastąpiony Anderson Varejao. Braylijczyk znany ze swojej waleczności opuścił 41 meczów z powodu kontuzji nadgarstka. Póki był w grze, Cavs notowali przyzwoity rezultat 10-15, a on sam zbierał ponad 11 piłek na mecz, bez niego Kawalerzystom udało się wygrać jedynie 11 spotkań. Jego obecność na boisku jest na wagę złota, nie tylko potrafi znakomicie zbierać ale także świetnie schodzi do kosza po zasłonach i jest świetnym uzupełnieniem takiego PG jak Kyrie Irving.

Trener Byron Scott, który mimo ujemnego bilansu niewątpliwie ma dobrą myśl szkoleniową i wie jak prowadzić zespół, na ławce do dyspozycji oprócz wcześniej wymienionych ma jeszcze kilka znanych w NBA nazwisk. Daniel Gibson rozpocznie swój 7 sezon w barwach Cleveland najprawdopodobniej będąc zmiennikiem Diona Waitersa. Drugą opcją jest CJ Miles, który mimo dopiero 25 lat ma za sobą już 7 lat gry na najwyższym poziomie, w ciągu których reprezentował barwy Utah Jazz. Teraz ma przed sobą nową rolę i to w nim widziałbym idealne rozwiązanie dla wchodzącego pod kosz Irvinga. Miles potrafi się znakomicie ustawić i postraszyć rzutem z dystansu i półdystansu, co obecnie jest w w klubie z Ohio pożądane. Zmiennikiem debiutanta roku będzie Jeremy Pargo.

Pisząc o Cleveland Cavaliers nie sposób nie wymieniać często nazwiska Irving. To wokół niego budowana jest drużyna i na jego potrzeby klub powinien zwracać największą uwagę. To, czy ten eksperyment powiedzie się czy nie, zweryfikuje czas, nie ma jednak wątpliwości, że lepszego wyjscia dla Cavs obecnie nie ma, a 20 letni PG ma przed sobą świetlaną przyszłość. Przed zespołem dużo pracy, ale fani głęboko wierzą w swoją nową gwiazdę i trudno im się dziwić. Jeśli role-players zaczną pomagać mu w wygrywaniu meczów, to znaczy, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Żeby przekonać kibiców, że mają rację, team z Central Division musi dobrze rozpocząć sezon, a okazja do tego jest nie byle jaka, w końcu 3 pierwsze mecze, Cavs rozegrają u siebie. Dan Gilbert ma nadzieję, że po tym sezonie miasto zapomni o Lebronie, a zespół będzie tworzył nową, jeszcze ciekawszą historię klubu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp