Przedsezonowa analiza - Minnesota Timberwolves
W poprzednim sezonie Timberwolves byli o kontuzję Rubio od awansu do Play Offs.
Kibice z Minneapolis dawno jednak nie byli tak dobrej myśli. To, co nie udało się w ciągu ostatnich kilku sezonów ma udać się teraz, a Minnesota z pośmiewiska ligi, ma stać się ponadprzeciętnym zespołem.
Hiszpański rozgrywający był objawieniem pierwszej części poprzednich rozgrywek. W parze z Kevinem Love i Derrickiem Williamsem utworzył wybojowe trio, które porywało każdego fana basketu, i zapewniło sobie na stałe miejsce w Top10 zagrań każdego dnia. Ich ambicje były jednak dużo większe i po raz pierwszy od 2004 roku kibice z krainy 10 000 jezior poważnie zaczęli myśleć o szansach na Play Offs. Wtedy jednak ich marzenia zostały skonfrontowane z rzeczywistością w najgorszy możliwy sposób, bo ten, który nadawał tempo drużynie, doznał kontuzji. I znów, mimo walki, Wolves wygrali zaledwie 26 z 66 meczów i o grze w post-season mogli tylko pomarzyć.
Przed sezonem 2012/2013 są jednak powody, by ich kibice znów zaczęli myśleć pozytywnie. Pierwszym powodem jest Brandon Roy. Bohater Portland, których barwy reprezentował niezmiennie od draftu 2006, do feralnego grudnia zeszłego roku. Niestety jest to kolejny z graczy, których zmorą są kontuzje, przez które nigdy nie pokazali swojego potencjału w pełni. Powracający z emerytury Roy ma jednak nadzieję na drugie życie w Minnesocie, mieście, do którego miał trafić pierwotnie, ponieważ to Wolves wybrali 22 letniego wtedy Brandona z 6 numerem draftu. Wtedy jednak prawa do zawodnika powędrowały wraz z nim do Portland. Teraz to cały stan Minnesota modli się o to, by jego kolana wytrzymały jak najdłużej. Będąc sceptykiem można by rzec, że kibice mają jeden powód do zmartwień więcej. Co oznacza jednak zdrowy Roy, nawet wchodzący z ławki, mogliśmy się przekonać chociażby w maju 2011 roku, gdy praktycznie w pojedynke wykończył późniejszych mistrzów z Dallas i znów, na jeden dzień, stał się bohaterem. Subiektywnie pisząc, jest to jeden z największych talentów, który grał w lidze w XXI wieku, a umiejętnościami nie ustępuje takim graczom jak D-Wade czy Kobe. David Kahn podjął więc ryzykowną decyzję i można powiedzieć, że będzie to coś w stylu rosyjskiej ruletki. Bowiem albo będziemy świadkami największego powrotu do ligi od bardzo dawna i Minnesota stanie się miastem Brandona Roya, albo częściej niż na boisku będzie go można spotkać w szpitalu, gdzie leczyć będzie kolejne kontuzje. Na nim jednak nie kończą się nadzieje kibiców w Target Center.
Ostatni sezon dobitnie pokazał, że były klub Kevina Garnetta ma nowego króla. Kevin Love, specjalista od zbiórek i zdobywania punktów, złoty medalista z Londynu, jest przez wielu uważany za najlepszego obecnie Power-Forwarda w lidze. Liczby i opinie ekspertów nie kłamią. Średnio 26/13 w kazdym meczu i występ w All Star Game pokazują jak wielkim zawodnikiem w wieku zaledwie 24 lat jest Love. Mało? Kevin to także zwycięzca konkursu trójek z Orlando oraz pierwszy gracz od czasów Mosesa Malone'a, który zanotował statystyki na poziomie 30/30. Ciężko więc wymienić rzeczy, których po 4 sezonach spędzonych na parkietach NBA wychowanek UCLA nie potrafi.
Trener Rick Adelman w pomalowanym ma bardzo szeroki wybór zawodników. Innym objawieniem poprzedniego sezonu był reprezentant Czarnogóry Nikola Peković. Początkowo wydawało się, że to kolejny drwal z Europy, w swoim drugim sezonie gry pokazał on jednak boiskową inteligencję i umiejętności, co widać było w jego współpracy z resztą teamu. Średnio 14 punktów i 7,5 zbiórki na mecz przy ponad 56% skuteczności to znacznie więcej niż spodziewali się nawet najwięksi optymiści. Teraz dochodzi do tego specjalista od bloków Greg Stiemsma, który ma za sobą świetny sezon w Bostonie, a także, powracający do NBA , Andrei Kirilenko. Rosjanin w poprzednim sezonie grając w CSKA Moskwa został MVP Euroligi, z pewnością więc podczas rozstania z Ameryką nie próżnował. AK47, który obecnie jest także obywatelem USA to świetny skrzydłowy, który swojej nowej drużynie może dać wiele dobrego. Najprawdopodobniej będzie zmiennikiem Derricka Williamsa, który po świetnym debiutanckim sezonie raczej na pewno pozostanie na dobre w pierwszym składzie Wolves.
Domniemana pierwsza piątka wyglada więc znakomicie, zwłaszczy przy zdrowych Rubio i Royu. W razie potrzeby gotów do rozpoczynania meczu jest Luke Ridnour. Doświadczony rozgrywający nie jest może tak przebojowy jak wychowanek Barcelony, ale to wciąż solidne 12/5 w meczu. Nowy gracz w składzie Adelmana - Lou Amundson, który był cennym wzmocnieniem ławki w Indianie z pewnością przyda się walcząc pod tablicami. Do klubu dołączył także uczestnik konkursu wsadów z zeszłego roku – Chase Budinger.Czy z takim składem Wolves są w stanie powalczyć o Play Offs? Jeśli tylko zdrowie dopisze, być może koszykarze z najlepszymi strojami w lidze po raz pierwszy w XXI wieku zagrają w maju bez Kevina Garnetta w składzie. Dokładnie tak, kibice z Minneapolis ostatni raz widzieli bilety na mecz posezonowy bardzo dawno temu, a David Kahn, uważany dotychczas raczej za nieudacznika, tym razem jest bliżej przekonania do siebie ludzi niż kiedykolwiek. W pewnym sensie już poczynił ogromny krok w tym kierunku, tak dobrze zespół Timberwolves nie wyglądał od dawna, a młode gwiazdy mogą być przepustką do serc fanów na całym świecie na długie, długie lata.