Przedsezonowa analiza - Charlotte Bobcats

Dodano: 9 października 2012 12:42
Przedsezonowa analiza - Charlotte Bobcats
Grzegorz Kordylas, Informacja własna
Obraz własny

Jeśli by przyjąć, że warunkiem zadowolenia z sezonu jest wynik lepszy niż rok wcześniej, można na 99% być pewnym, że działacze i zawodnicy Bobcats zakończą sezon 2012/2013 z uśmiechem na ustach.

Dlaczego? Niemożliwym wręcz wydaje się pobić niechlubny rekord, który podopieczni Paula Silasa ustanowili wygrywając zaledwie 7 z 66 spotkań.

Jednakże nie powinien dziwić fakt, że poprawienie tego rezultatu o kilka zwycięstw w dłuższym sezonie nie zadowoli nikogo w Północnej Karolinie, a na pewno nie właściciela klubu, niejakiego Michaela Jordana.

Czy Bobcats, których jeszcze 2 sezony temu mogliśmy oglądać w Playoff, stać na powtórzenie tego sukcesu w tym sezonie ? Awansować do najlepszej ósemki konferencji wschodniej będzie bardzo ciężko, zwłaszcza patrząc jak powstają tam nowe potęgi, takie jak Brooklyn Nets. Czy fani w Charlotte mogą mieć mimo to nadzieje na lepszą przyszłość dla ich klubu, w którym najlepszym zawodnikiem wydaje się być Gerald Henderson? 25 latek, który w zeszłym sezonie zaliczał carrer-high w każdej kategorii oprócz bloków był jednym z niewielu pozytywów dla Cats. Mając obok siebie równie utalentowanych kolegów mógłby rozwinąć się jeszcze bardziej, a w ciągu kilku lat może wyrosnąć na lidera z prawdziwego zdarzenia, który jest w tym klubie niezbędny. Największe nadzieje pokładane są jednak w innym młodym zawodniku, wybranym z 2. numerem draftu Michaelem Kidd-Gilchristem.

Notując najgorszy sezon w historii NBA wszyscy w Charlotte byli pewni wyboru z pierwszym numerem. Tak się jednak nie stało i największy talent tej loterii Anthony Davis przeszedł Bobcats koło nosa. Jednakże inny członek wielkiej piątki z Kentucky, która nadawała ton ,"Marcowemu Szaleństwu” może okazać się strzałem w dziesiątkę. Oglądając go w akcji podczas zmagań w NCAA wydawać by się mogło, że jest klasę wyżej niż większość uniwersyteckich graczy. Imponował dojrzałością, walecznością, i koszykarskim IQ w praktycznie każdym meczu w którym wystąpił. Umiejętność zbierania piłek i zdobywania punktów w przeróżny sposób może zapewnić mu miejsce w czołówce wyścigu o tytuł debiutanta roku.

Do zespołu dołączył także Ben Gordon, który po 5 znakomitych latach w barwach Chicago Bulls znacznie obniżył swoje loty grając dla przeciętnych i skłóconych Detroit Pistons. Gordon to nie najwyższa półka rzucających obrońców w lidze ale to wciąż gracz, który potrafi zdobywać punkty i rzucać ze świetną skutecznością, także zza łuku. Północna Karolina może być miejscem w którym zawodnik z Londynu odrodzi się koszykarsko i znów zobaczymy go u szczytu formy. Wspomóc go w tym mogą dwaj inni obrońcy, młodsi o niego odpowiednio o 3 i 7 lat – Ramon Sessions i Kemba Walker. Obu graczy łączą nadzieje jakie wiązano z nimi przed poprzednim, skróconym przez lockout sezonem. Zarówno w Los Angeles, jak i w Charlotte, po sezonie odczuwało się jednak mały niedosyt. Sessions miał być dopełnieniem składu Lakers, zastępując mającym za sobą najlepsze lata Dereka Fishera, a Walker z miejsca stać się czołowym combo-guardem w lidze. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna i mimo tego że obaj zawodnicy spisywali się nieźle, zarówno oni jak ich zespoły nie osiągnęły nic. Walkerowi można wybaczyć – w końcu to debiutant i miał swoje momenty które dawały nadzieję, Ramon musiał pożegnać się z klubem i zawitać do nowego – piątego w szóstym sezonie gry. W Charlotte ma szansę stać się głównym playmakerem i mieć dużo większy wkład w wyniki zespołu. Walker natomiast wciąż będzie postrzegany jako wielki talent ale musi liczyć się z tym że z każdym sezonem wymagania względem niego będą co raz większe.

Front Court Bobcats na papierze wygląda tak samo obiecująco, jak nieporadny jest w rzeczywistości. Bismack Biyombo, Tyrus Thomas, Brendan Haywood, Byron Mullens, DeSagana Diop i wspomniany wcześniej Kidd-Gilchrist. Czy ci zawodnicy są w stanie zatrząść koszami swoich przeciwników? Z odpowiednim zgraniem, przygotowaniem i motywacją na pewno tak, choć nie jest to najsilniejszy frontcourt w lidze. Nie jest nawet w pierwszej dziesiątce. Biyombo to kolos którego największym osiągnięciem w dotychczasowej karierze jest triple double w meczu gwiazd pomiędzy młodymi amerykanami a resztą świata. I chociaż w pierwszym sezonie na zawodowych parkietach był gwiazdą głównie ,"Shaqtin'A'Fool” z odpowiednim ograniem w ciągu kilku lat może stać się naprawdę dobrym centrem. Choć na pewno dużo lepiej wiodłoby mu się w lidze gdyby miał możliwość spędzić choć jeden rok na parkietach NCAA.Nad wszystkim ma czuwać nowy trener Mike Dunlap, głównie kojarzony z NCAA, choć w latach 2004-2008 asystował samemu Georgowi Karlowi.Wszyscy w Charlotte chcieliby aby poprzedni sezon był ulewą przed pojawieniem się tęczy i liczą na nadejście lepszych czasów dla drużyny która od zaledwie 8 lat stąpa po boiskach NBA. Czy czasy te nadejdą już w tym sezonie – czas pokaże. Póki co Bobcats to zespół zawodników z małym doświadczeniem i ogromnym talentem, który może zaskoczyć nas nie raz w starciach z lepiej notowanymi drużynami i dla którego wygranie więcej niż 30 meczów w sezonie będzie świadczyło o dużym progresie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp