Co z Arenasem?
Jeszcze parę lat temu był na ustach wszystkich fanów NBA. Bił się o koronę króla strzelców ligi, walczył na równi z LeBronem Jamesem w playoffs, a potem posypało się jego zdrowie z coraz to nowymi kontuzjami.
Gilbert Arenas, bo o nim tutaj mowa podobno ciężko przeparcował lato i nadal liczy na kontrakt. Niestety, póki co to nie chcą go ani w Lakers ani Clippers, gdzie najchętniej by się zahaczył.
W ostatnim sezonie wystąpił śladowo w barwach Memphis Grizzlies, gdzie zagrał w 17 spotkaniach notując 4.2pkt na mecz.
Arenas zdaje sobie sprawę z faktu, że pomimo stosunkowo młodego jeszcze wieku (30lat) nie będzie mógł liczyć na kontrakt wiekszy niż minimum dla weterana. Stąd więc pomysł aby w listopadzie udać się do Azji i tam rozpocząć koszykarski sezon. Przede wszystkim Chińczycy nieźle płacą, a jeśli "Agent Zero" pokaże się z dobrej strony, to być może znajdzie się chętny z NBA, który go zatrudni w marcu bądź nawet kwietniu, kiedy w Chinach będzie już po sezonie.