Kevin Love:' Będę zaskoczony, jesli nie awansujemy do playoffs'
Kevin Love w Minnesota Timberwolves występuje już od czterech sezonów. Żaden z dotychczasowych nie był jednak na tyle obiecujący jak ten, który dopiero się zbliża.
Już poprzedni sezon pokazał, że "Leśne Wilki" mają spory potencjał i że w przyszlości mogą się liczyć w lidze.
Na to samo liczy ich lider, złoty medalista z Igrzysk Olimpijskich w Londynie - Kevin Love:
To będzie spora niespodzianka dla mnie, jesli nie wykonamy sporego kroku do przodu i nie zdołamy zakwalifikować się do playoffs.
Czy jest to możliwe? Oczywiście, że tak. Już przed rokiem prowadzeni gracze przez doświadczonego w treneskim fachu Ricka Adelmana pokazali, że mają ostre pazury mając po 40 spotkaniach bilans 21:19. Niestety, kontuzji nabawił się wówczas rewelacyjny Ricky Rubio i gra Minnesoty posypała się na dobre.
Tym razem ma być zdecydowanie lepiej. Przede wszystkim do gry wróci zdrowy Rubio, a Timberwolves pozyskali naprawdę ciekawych zawodników do swojej rotacji. Na pierwszy plan wysuwa się postać syna marnotrawnego NBA - jednego z najlepiej broniących graczy na świecie - Andrieja Kirilenko, który w tej lidze z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wraz z nim z CSKA Moskwa dotarł Aleksiej Shved, na którego rozwój w Minnesocie wszyscy liczą i niektórzy stawiają go w roli startera, chociaż w NBA jeszcze nigdy nie zagrał. Podobnie jak na rozwój Rosjanina, tak też duże oczekiwania wiążą się z postacią Czarnogórca Nikoli Pekovica, doskonale uzupełniającego się z Love. Były gracz Partizana wykonał niesamowity progres i to chyba nie koniec jego możliwości.
Także Brandon Roy ma wiele do udowodnienia. Przede wszystkim to, że jeszcze się nadaje do gry na najwyższym poziomie. Oczywiście nie w wymiarze 40 minut w meczu, ale niech gra przynajmniej połowę z tego i z pewnością da on wiele swojej drużynie. Przynajmniej on sam w to wierzy.
Na ławce pozostają nie do końca wykorzystani gracze w innych klubach, jak Ridnour, Barea czy Buddinger. Czy inni trenerzy nie chcieli by mieć takich zawodników u siebie?
Wiele do powiedzenia i pokazania na co ich stać będą mieli także drugoroczniacy - Derrick Williams oraz Greg Stiemsma.