Śląsk lepszy w meczu błędów
Dodano: 9 września 2012 12:15
Autor: Adam Popek, Informacja prasowa
Zdjęcie: WikiMedia
Tylko 79:76 pokonali AZS Politechnikę Poznań koszykarze wrocławskiego Śląska. Drugi sparing "Trójkolorowych" w Kątach Wrocławskich był widowiskiem nerwowym. Śląsk, choć panował na obu tablicach, nie potrafił utrzymać wypracowanej na początku przewagi doprowadzając do zaciętej końcówki. 23 straty, tylko 42% w rzutach z gry, ledwie 5 trafionych "trójek", roztrwoniona siedemnastopunktowa przewaga z pierwszej połowy oraz wysoko przegrana czwarta kwarta tego meczu koszykarze Śląska do udanych z pewnością zaliczyć nie mogą. - Gdybym miał je opisać, to obawiam się, że nie obyłoby się bez wulgaryzmów zauważa Radosław Hyży. I mówi dalej: - Takie mecze po prostu się zdarzają. Kompletnie nie zrealizowaliśmy przedmeczowych założeń trenera i wiemy, że będziemy musieli wyciągnąć wnioski. Dobrze, że to jeszcze nie sezon zasadniczy mówi najbardziej doświadczony z Wojskowych. Już od pierwszych minut zawodów w Kątach Wrocławskich widać było, że koszykarze mistrza grupy A II ligi z zeszłego sezonu, przyjechali walczyć. AZS objął prowadzenie 5:2, a po zbiórce a w ataku oraz zagraniu 2+1 Adama Metelskiego wyszedł nawet na prowadzenie 12:5. - Nic nas nie tłumaczy. Nie możemy mówić, że jesteśmy zmęczeni, nie byliśmy dostatecznie skoncentrowani, albo że źle weszliśmy w spotkanie krytycznie zauważa kapitan "Trójkolorowych" Adrian Mroczek-Truskowski. Choć Śląsk, po wziętym przez trenera Jankowskiego czasie, szybko się podniósł i przez kolejne minuty świetnie funkcjonował w defensywie, w ataku ciągle nie grał tak, jak chociażby we wtorkowym sparingu z PGE Turowem Zgorzelec. Zamiast wybierać rozwiązania najprostsze, próbował niczym piłkarskie reprezentacje Hiszpanii czy Brazylii grać efektownie często siląc się na zagrania rodem z treningów Harlem Globetrotters. Najczęściej z opłakanym skutkiem. Z pod samego kosza pudła przytrafiały się niemal każdemu Paweł Bochenkiewicz miał 2/6 w rzutach z gry, a Paweł Kikowski ledwie 1/7. Zespół z Wrocławia popełniał straty nie tylko nie potrafiąc powiększać ponad dziesięciopunktowej przewagi, lecz również nie mogąc wejść w odpowiedni meczowy rytm. - Wyszedł nasz brak zrozumienia. Nie chcę słuchać o tym, że być może dostosowaliśmy się do nieco szalonego stylu gry zawodników z Poznania. Powinniśmy zagrać zupełnie inaczej podsumował Mroczek-Truskowski, który aż 11 ze swoich 18 punktów zdobył w trzeciej kwarcie. Mimo tego, że AZS przegrywał po 30 minutach 50:63, straty odrobił już na początku ostatniej ćwiartki. Na 5 minut przed końcową syreną objął prowadzenie 67:66, bo rozszaleli się Paweł Stankiewicz oraz Michał Szydłowski. Śląsk końcówkę rozstrzygnął jednak na swoją korzyść głównie dzięki indywidualnym akcjom Tomasza Ochońko oraz Marcina Fliegera. W niedzielę, 9 września o godzinie 18:00 Śląsk zmierzy się w Kątach Wrocławskich z innym I-ligowcem - MKS Dąbrowa Górnicza. WKS Śląsk Wrocław - AZS Politechnika Poznań 79:76 [23:15, 15:10, 25:25, 16:26] Punkty dla Śląska: Mroczek-Truskowski 18 (2), Ochońko 12 (2), Kikowski (1), Flieger 10, Diduszko 8, Sulima 8, N. Kulon 4, Bochenkiewicz 4, Prsotak 2, Hyży 2 Punkty dla AZS Politechnika: Stankiewicz 14 (3), Sobkowiak 9, Szydłowski 9, Gacek 8, Hybiak 8 (1), Tkacz 6, Rutkowski 5 (1), Baszak 5 (1), Ulchurski 3 (1), Rostarski 3, Dylik 2