Wielka Czarnogóra na kolanach
Dodano: 7 lipca 2012 20:18
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Mimo straty prowadzenia i awarii światła Polki nie dały za wygraną i w jednym z istotniejszych pojedynków eliminacyjnych pokonały Czarnogórę 53:50.
Najwięcej punktów dla zwyciężczyń zdobyła Weronika Idczak.
Polki do swojego arcyważnego pojedynku z Czarnogórą podeszły bardzo skoncentrowane. Mając świadomość, że rezultat może wydatnie wpłynąć na ich przyszłość od razu ruszyły do ataku i po trafieniu błyskotliwej Weroniki Idczak objęły prowadzenie. Gdy „trójkę” dołożyła Agnieszka Majewska sytuacja zrobiła się co najmniej komfortowa i pozostawało mieć nadzieję, że gospodynie utrzymają taką tendencję. Te nie miały zamiaru zwalniać tempa i chwilę później trener Miodrag Baletić zmuszony był poprosić o czas, w trakcie którego nie szczędził swoim podopiecznym krytycznych uwag. Jednakże reprymenda nie poskutkowała. Biało czerwone wciąż dominowały i sprawiały wrażenie drużyny o klasę lepszej. Na poparcie tych słów wystarczy przytoczyć, że trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty wygrywały 14:4, co można było uznać za nokaut. Z czasem przyjezdne oczywiście otrząsnęły się z letargu i stawiały znacznie większy opór, lecz i tak trudno im było nawiązać równorzędną walkę. Wśród faworytek miejscowej publiczności pozytywnie zaskakiwała Izabela Piekarska. Rosła środkowa świetnie radziła sobie w starciach z szybszymi przeciwniczkami i popisywała się kolejnymi rzutami. Cały team natomiast niezwykle zaciekle bronił własnego kosza, dzięki czemu wszelkie błędy w ofensywie były szybko niwelowane. Problemy pojawiły się dopiero w końcówce drugiej „ćwiartki” kiedy to Montenegro przejęło inicjatywę i za sprawą Ivy Perovanović oraz Milicy Jovanović rzuciło się do odrabiania strat. Szturm bałkańskiej ekipy był na tyle skuteczny, że w przeciągu paru chwil zmniejszyła ona dystans do zaledwie czterech „oczek” i trener Winnicki miał nad czym myśleć. Po zmianie stron gra zrobiła się bardzo agresywna. Zarówno Polska, jak i Czarogórzanki walczyły dosłownie o każdą piłkę, wobec czego widowisko zyskało pod względem emocji. W takiej rzeczywistości niestety lepiej odnalazły się zawodniczki z dawnej Jugosławii, które nie tylko doprowadziły do remisu, ale też przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ich planów nie pokrzyżowała nawet kontuzja kręgosłupa Jeleny Dubljević. Reszta koleżanek czuła się na tyle pewnie, że z powodzeniem utrzymała inicjatywę i przed decydującą batalią wynik brzmiał 36:46 . Biało czerwone w przeciwieństwie do początkowych fragmentów sprawiały wrażenie bezradnych i nie potrafiły zaskoczyć potentata grupy B. Pojedyncze próby podejmowała Magdalena Losi, ale w indywidualnie nie mogła osiągnąć czegokolwiek. Zresztą trafienie przez drużynę jedynie dwóch rzutów z gry przez całą kwartę mówiło samo za siebie. Podczas ostatnich minut polskie koszykarki wykazały się ogromną ambicją. Znów imponowały ofensywną postawą i kwestia zwycięstwa pozostawała otwarta. Fantastyczne dwójkowe akcje przeprowadzała Agnieszka Majewska z Agnieszką Skobel. Obie niekiedy z dziecinną łatwością przedzierały się w pole trzech sekund i były o krok od wyrównania. Wtedy jednak na inowrocławskiej hali… zgasło światło! Tyle, że co się odwlecze to nie uciecze. Tuż po naprawieniu awarii wiedzione dopingiem fanów gospodynie uprzedziły rywalki, a autorką jakże cennych punktów była Idczak. Potem świadomość tego jak wiele można zyskać zrobiła swoje. Polska nie wypuściła sukcesu z rąk i triumfowała 53:50. Polska - Czarnogóra 53:50 (23:8, 9:20, 4:18, 17:4) Polska: Weronika Idczak 11, Joanna Walich 7, Magdalena Losi 7, Izabela Piekarska 6, Agnieszka Skobel 5, Agnieszka Majewska 5, Agnieszka Szott-Hejmej 4, Agnieszka Makowska 4, Martyna Koc 2, Patrycja Gulak-Lipka 2, Anna Pietrzak 0.Czarnogóra: Milica Jovanovic 13, Jelena Skerovic 8, Iva Perovanovic 8, Ana Turcinovic 8, Jelena Dubljevic 7, Snezana Aleksic 5, Ana Baletic 1