Bosh nie wybiera się do Londynu
Kadra USA na Igrzyska Olimpijskie staje się coraz uboższa. Chris Bosh, podobnie jak jego kolega z mistrzowskich Miami Heat Dwyane Wade, z powodów zdrowotnych zdecydował się nie bronić złotego medalu sprzed czterech lat z Pekinu.
Bosh potrzebuje więcej czasu, by dojść do siebie po kontuzji mięśni brzucha, która wykluczyła go z 9 spotkań w tegorocznych playoffach.
Silny skrzydłowy Heat nabawił się urazu w pierwszym meczu drugiej rundy przeciwko Indianie Pacers, do gry wrócił na decydujące starcia w Finałach Konferencji Wschodniej z Boston Celtics i odegrał ważną rolę w zdobyciu przez zespół z Miami mistrzowskiego tytułu.
Do Londynu z reprezentacją Bosh już nie pojedzie, wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem. - To był całkiem poważny uraz - powiedział agent zawodnika Henry Thomas - Chris był w stanie wrócić i grać pod pewnymi warunkami, bardzo chciał wnieść swój wkład w wygranie ligi. Jednak nadal odczuwa ból. Nadal nie ma komfortu. A najpoważniejsze jest to, że jeśli nie odpocznie i nie przejdzie właściwej dla takich dolegliwości rehabilitacji, może się to stać dla niego chronicznym problemem - dodał Thomas.
Decyzja zapadła po konsultacjach z kilkoma specjalistami, z głównym lekarzem Heat doktorem Harlanem Selesnickiem na czele. Prezes klubu Pat Riley zostawił zawodnikowi pełną swobodę w dokonaniu wyboru. Sam Bosh bardzo żałuje, że nie będzie mu dane reprezentować swojego kraju. Członkowie sztabu kadry USA - Mike Krzyzewski i Jerry Colangelo - stwierdzili, że będzie im brakować Chrisa. Podkreślili też, iż brak kolejnego mistrza NBA nie spowoduje, że Amerykanie wystawią słabszy skład.