Odliczanie oficjalnie rozpoczęte: jeden...

Dodano: 22 czerwca 2012 06:59
Odliczanie oficjalnie rozpoczęte: jeden...
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Miami Heat wykorzystali pierwszą szansę i dzięki pewnej wygranej 121:106 we własnej hali przypieczętowali zwycięstwo w finałowej serii nad Oklahomą City Thunder. „BIG 3” zdobyła w piątym meczu 70 punktów, ”Król” zaliczył triple-double, a niewidoczny wcześniej w ataku Mike Miller wreszcie „odpalił” i pogrążył rywali swoimi trójkami.

LeBron James potwierdził, że w tym sezonie był najlepszym koszykarzem na Ziemi. Zdobył 26 punktów (9/19FG), miał 11 zbiórek, 13 asyst (6 strat) i 2 bloki. Poprowadził Heat do mistrzostwa, a po ostatnim meczu jednomyślnie został wybrany MVP Finałów: notował w nich średnio 28,6pkt. 10,2zb. 7,4as. na mecz.

Nie zawiedli też koledzy LBJ-a. Cała pierwsza piątka zakończyła spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem. Znów imponująco skuteczny pod koszami był Chris Bosh (24pkt. 9/14FG, 7zb. 2blk.),a Dwyane Wade (20pkt. 7/12FG, 8zb. 3as. 3blk. 2przech.) błyszczał po obu stronach parkietu. Nie do zatrzymania tego wieczoru okazał się wchodzący z ławki Mike Miller (23pkt. 5zb. W 23min.), który trafił 7 z 8 prób zza łuku. Shane Battier (11pkt. 3/7 3P, 4zb.) i Mario Chalmers (10pkt. 7as. 2zb. 2przech. 4str.) też nie powinni mieć większych zastrzeżeń do swojej postawy w ostatnim spotkaniu sezonu.

Kevin Durant robił co mógł, by Game 5 Finałów nie była pożegnaniem: rzucił 32 punkty (13/24FG), do których dodał 11 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty, ale popełnił też 7 z 13 strat zespołu. Russel Westbrook (19pkt. 4/20FG, 6as. 4zb. 2przech.) stracił pewność w kończeniu akcji pod koszem i większą część swojej zdobyczy zawdzięcza rzutom wolnym (11/13FT). James Harden (19pkt. 5/11FG, 5as. 4zb. 2przech.) zaprezentował się lepiej niż poprzednio, dobry użytek ze swojego doświadczenia zrobił Derek Fisher (11pkt. 3/6 3P, 4zb. 3as.), poprawnie zagrał Serge Ibaka (9pkt. 3/9FG, 4zb. 2Blk.) - ale to wszystko to było za mało na gorących Heat.

Po wstępnym rozpoznaniu w początkowych minutach meczu, gospodarze napędzani przez Jamesa i Chalmersa (5 asyst po 12min.) zaczęli budować przewagę. Choć ustępowali rywalom w zbiórkach, to dzięki pewnemu egzekwowaniu swojej ofensywy (11/19FG, 57,5%) odskoczyli na 9 oczek. „Tylko” 9, gdyż Durant i Westbrook nie mieli najmniejszej ochoty na wywieszenie białej flagi. Grając bardzo agresywnie potrafili raz po raz przedrzeć się przez obronę „Żaru”, ale Thunder dokuczała nerwowość w wykańczaniu akcji (9/24FG, 37,5%). Po pierwszej kwarcie na prowadzeniu 31:26 byli koszykarze z Miami.

W drugiej odsłonie goście szybko zbliżyli się na 2 punkty, ale dali sobie odebrać inicjatywę. Heat coraz częściej zatrzymywali przeciwników i nie pozwalali im na zdobywanie łatwych punktów, a rzuty z wyskoku graczy „Grzmotu” raziły brakiem celności (6/17FG w wykonaniu OKC, 35,3% w IIkw.). Gospodarze zespołowo zapracowali sobie na 17-punktowe prowadzenie, już cztery trójki miał na swoim koncie Miller. Wciąż skuteczna (11/21FG, 52,4%) gra uśpiła trochę czujność Heat i Thunder, dzięki wzmożonej aktywności swoich wysokich zawodników, znacząco zredukowali straty. Do przerwy faworyci publiczność zgromadzonej w hali wygrywali 59:49.

Po zmianie stron dobrze zaczął Ibaka: jego punkty i blok pomogły gościom zmniejszyć stratę do 5 punktów. Jednak znów: Heat nie pozwolili na więcej. Trójki Chalmersa i Battiera po raz kolejny dały im dwucyfrową przewagę. Durant walczył, ale w swojej walce był trochę osamotniony. KD w trzeciej kwarcie trafił 5 z 6 rzutów, ale reszta drużyny została ograniczona do zawstydzającego 3/17FG: w sumie Thunder znów nie byli w stanie osiągnąć choćby 40% skuteczności (8/23FG, 34,8%). A gospodarze nie marnowali swoich okazji. Może Wade i James zaliczyli kilka pudeł, ale wciąż byli pożyteczni – dzięki nim więcej miejsca miał Bosh (12pkt. w IIIkw.) i inni partnerzy, dzięki czemu zabójczo efektywni (11/19FG, 57,9%) Heat odjechali na 26 punktów. Przed ostatnią częścią meczu prowadzili 95:71.

W czwartej kwarcie dokończyli dzieła. Dwie kolejne trójki trafił Miller, a wprawdzie tym samym odpowiedzieli do spółki Fisher i Harden, to OKC i tak nie zmniejszali przewagi przeciwników. James i Wade kontrolowali wydarzenia na parkiecie i pilnowali, by ich drużynie nie stała się już żadna krzywda. Durant i Harden próbowali jeszcze poderwać „Grzmot” do ostatniego, desperackiego zrywu, ale jedyne co im się udało to symbolicznie ograniczyć straty z 27 do 20 oczek. Na niespełna 5 minut przed ostatnią syreną, po akcji 2+1 LBJ-a, Scott Brooks poddał swoją drużynę i wprowadził do gry rezerwowych z końca ławki. Erik Spoelstra dał jeszcze trochę pograć swoim największym gwiazdom. Wade'a, Jamesa i Bosha zdjął na 3 minuty przed końcem, którzy przy owacji na stojąco mogli zacząć świętować upragnione mistrzostwo NBA.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp