Kidd nie wyklucza powrotu do Nets
Legendarny rozgrywający najwyraźniej nie ma zamiaru rozstawać się z parkietami NBA. Jason Kidd najchętniej zostałby w Dallas Mavericks, jednak nie jest to jego jedyna opcja.
Kuszącą możliwością jest dla 39-letniego weterana związanie się z Brooklyn Nets. Z przynajmniej dwóch powodów.
Kidd wyznał, że przenosiny na Brooklyn oraz osoba (czytaj: pieniądze?) właściciela klubu - Michaił Prochorow - czynią z "Siatek" bardzo atrakcyjny zespół. Mistrz NBA z poprzedniego sezonu od lipca stanie się wolnym agentem, ale jego przyszłość w dużym stopniu zależy od Derona Williamsa.
D-Will latem również będzie poszukiwał miejsca pracy, a bardzo zainteresowany pozyskaniem go są Dallas Mavericks. Kidd nie miałby nic przeciwko temu, by zostać zmiennikiem młodszego kolegi - czy to w Mavs, czy też w Nets.
- Moje dni, w których grałem po 38 minut na mecz już się skończyły. My, Deron i ja, moglibyśmy się zmieniać i mam nadzieję, że przynosiłoby to dobre efekty - powiedział drugi najlepszy podający w historii NBA.
Jason Kidd występował już wcześniej w koszulce Nets. Był czołową postacią zespołu z New Jersey w latach 2001-2007, dwukrotnie prowadząc drużynę do samego Finału NBA (2002 i 2003). W środku sezonu 2007/08 wrócił do Mavs, w wymianie za Devina Harrisa, który z kolei był główną kartą przetargową Nets w pozyskaniu Derona Williamsa z Utah Jazz w 2011 roku.
Kidd i Williams korzystają z usług tego samego agenta: Jeffreya Schwartza. Znają się świetnie ze wspólnych występów w kardze USA podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie cztery lata temu. Znajomość zacieśniali podczas golfowego turnieju "celebrytów" w Lake Tahoe w zeszłym roku, więc nie powinni mieć problemów z dogadaniem i zrozumieniem się w jednym teamie.
Gdzie duet Williams-Kidd sprawdziłby się lepiej: w Nets, w Mavs, a może jeszcze ktoś powinien włączyć się do gry o tych rozgrywających?