76ers chcą człowieka z Cleveland
Philadelphia 76ers szukają wzmocnień, na razie do kadry menedżerskiej. O te koszykarskie być może już niedługo będzie dbał Danny Ferry. Były GM Cleveland Cavaliers jest najpoważniejszym kandydatem na to samo stanowisko w klubie z Filadelfii.
Ferry miałby zdjąć obowiązki generalnego menedżera z Roda Thorna: obecnego prezesa 76ers.
Danny Ferry został GM-em Cleveland Cavaliers w czerwcu 2005 roku i był nim przez 5 kolejnych sezonów. I choć "Kawalerzyści" byli w tym czasie poważnym kandydatem do wygrania ligi, w 2007 roku doszli nawet do Finału, to były zawodnik Cavs (w latach 1990-2000) raczej nie zbierał wielu pozytywnych opinii na temat wykonywanej przez siebie pracy genera;nego menedżera.
Przede wszystkim dlatego, że nie udało mu się otoczyć LeBrona Jamesa takimi zawodnikami, którzy doprowadziliby klub do upragnionego mistrzostwa NBA. Mo Williams, Shaquille O'Neal, Anthony Parker, Leon Powe, Antawn Jamison czy Zydrunas Ilgauskas sprawdzali się w sezonie zasadniczym (dwa mistrzostwa Dywizji Centralnej i najlepsze bilanse po rozgrywkach regularnych), to w playoffach już im się powodziło.
4 czerwca 2010 roku, wkrótce po odpadnięciu Cavaliers w II rundzie PO z Boston Celtics, Ferry (którego niektórzy uważali za człowieka zależnego od Jamesa) ogłosił że rezygnuje z posady i nie będzie się starał o nowy kontrakt w Cleveland. Miesiąc później LBJ "przeniósł swoje talenty do South Beach i dołączył do Miami Heat". Natomiast sam Ferry w sierpniu objął stanowisko wiceprezesa ds. koszykarskich w San Antonio Spurs - klubie, z którym w 2003 roku jako zawodnik wywalczył swoje jedyne mistrzostwo NBA.
Na zatrudnienie Danny'ego Ferry'ego w roli GM-a Philadelphii 76ers podobno mocno naciska obecny head coach klubu - Doug Collins.