Pierwsze starcie w Finałach dla Thunder

Dodano: 13 czerwca 2012 05:39
Pierwsze starcie w Finałach dla Thunder
Mateusz Warzycha, Informacja własna
WikiMedia

Oklahoma City Thunder odrobili 13 punktów straty z drugiej kwarty i po znakomitej drugiej połowie po obu stronach parkietu zwyciężyli w pierwszym meczu z Miami Heat 105:94. Do wygranej "Grzmotu" we własnej hali najmocniej przyczynił się ich duet All-Starów: Kevin Durant i Russel Westbrook.

"Durantula" swój debiut w Finałach NBA okrasił zdobyciem 36 punktów (12/20FG), z czego 17 w czwartej kwarcie, do któych dołożył 8 zbiórek i 4 asysty. Natomiast "Mr. Why Not?" po problemach ze skutecznością (łącznie 10/24FG) w pierwszej fazie meczu wykręcił 27 punktów, do tego było go pełno na całym parkiecie: zanotował jeszcze 11 asyst i 8 zbiórek.

Gwiazdy miały jednak wartościowe wsparcie: pod tablicami rządzili Serge Ibaka (10pkt. 6zb.), Nick Collison (8pkt. 10zb. z czego 5 ofensywnych) i Kendrick Perkins (4pkt. 7zb.), którzy zapewnili Thunder wygraną 43-35 (w ataku 10-7) walkę o zbiórki. Thabo Sefolosha (9pkt. 2as. 2przech.) efektywnie utrudniał grę najgroźniejszym rywalom, a Derek Fisher (6pkt. 3zb.) robił właściwy użytek ze swojego bogatego doświadczenia w grze o najwyższą stawkę. Nieco słabiej niż zwykle spisał się James Harden (5pkt. 2/6FG 3as.), miał kłopoty z faulami (4), ale tego wieczoru, wobec fenomenalnej dyspozycji Duranta i Westbrooka, Thunder nie potrzebowali tak bardzo jego wsparcia.

Heat po znakomitym początku nie potrafili odnaleźć właściwego rytmu w najważniejszych momentach. LeBron James (30pkt. 11/24FG, 9zb. 4as. 4przech. 4str.) i Dwyane Wade (19pkt. 7/19FG, 4zb. 8as. 3str.) byli zmuszani do oddawania trudnych rzutów, a im bliżej było końca, tym mniej widoczni byli ich partnerzy. Shane Battier (17pkt. 6/9FG, 4/6 3P, 4zb.) i Chris Bosh (10pkt. 4/11FG, 5zb.) pudłowali te próby z dystansu, które mogły zmniejszyć straty do minimum inatchnąć gości do dalszej walki. W drugiej połowie zupełnie niewidoczny, po tym jak w pierwszej miał 10 punktów (dwie trójki) i 5 asyst, był Mario Chalmers (12pkt. 5/7FG, 6as.).

Game 1 w skrócie...

Pierwsze punkty Finałów NBA 2012 zdobył Battier rzutem z dystansu. Po chwili dorzucił kolejną trójkę, a po wsadzie Haslema Heat prowadzili 8-2. Wtedy w dwóch akcjach z rzędu Durant trafiał zza łuku, a fani zgromadzeni w Chesapeake Energy Arena eksplodowali z radości. Kibice Thunder zostali szybko uspokojeni przez graczy „Żaru”, którzy byli wyjątkowo „gorący”: swoje akcje skutecznie skończyli Wade, James i Bosh, za 3 trafili Chalmers (dwa razy) i ponownie Battier, co pozwoliło gościom odskoczyć na 11 oczek. Miami grali pewnie, bez problemu wypracowywali sobie pozycje do rzutu (9 asyst w Ikw.) i zamieniali na punkty większość (52,4%, 83,3% z dystansu) z nich. OKC długo mieli problemy, by trafić coś z gry (ostatecznie 47,4%): Westbrook nie radził sobie z broniącym go Wade'em, punkty przynosił im tylko Durant (połowa dorobku Thunder w tej części meczu).. Poprawili się ostatnich minutach pierwszej kwarty: swoje ósme Finały w karierze od celnego rzutu z wyskoku zaczął Fisher, po buzzer-beaterze Hardena wynik brzmiał 29:22 dla Heat.

Na początku drugiej kwarty Heat wciąż robili swoje: stwarzali sobie dobre okazje i nie tracili piłki, sami od czasu do czasu wymuszali straty na rywalach i punktowali z kontry. Nie udawało im się jednak powiększyć prowadzenia – nie byli już tak zabójczo skuteczni, a po stronie Thunder dało o sobie znać bezcenne doświadczenie 37-letniego Fishera - zdobył 4 punkty z rzędu po tym, jak zaliczał zbiórki i przebiegał całe boisko z piłką. W końcowych minutach pierwszej połowy trwała efektowna wymiana cios za cios – na trójkę Hardena odpowiedział wejściem pod kosz (i trzynastym punktem) odpowiedział Battier. Durant efektownie zapakował nad Boshem i Joelem Anthonym, ale za chwilę ten pierwszy trafił za 3. Kilka punktów przed kończącą kwartę syreną punktowali jeszcze Wade, James, Westbrook oraz Ibaka. W efekcie Heat utrzymali przewagę na poziomie z pierwszej odsłony – mimo że OKC wywindowali skuteczność do 55,6% - i na przerwę schodzili prowadząc 54:47.

W trzeciej kwarcie gospodarze od razu wzięli się za niwelowanie strat. Sefolosha i Westbrook zaczęli wymuszać straty, a cała drużyna osiągnęła przewagę na tablicach: większość zbiórek z obu tablic zaczęła wpadać w ręce koszykarzy „Grzmotu”. Agresywne wejścia pod kosz przynosiły punkty bądź rzuty wolne i po niecałych 5 minutach drugiej połowy OKC zbliżyli się na 1 punkt. Rzut wolny Duranta i asysta KD do Sefoloshy doprowadziły w końcu do wyrównania, jednak LBJ skutecznie zakończył dwie kolejne akcje i Heat wrócili na prowadzenie. Za sprawą Jamesa utrzymywali 3-5 punktów przewagi, ale nie udało im się jej dowieźć do czwartej kwarty. Coraz trudniej było im o czyste pozycje, Westbrook zaczął grać jeszcze agresywniej (12pkt. w IIIkw.) i po akcji 2+1 dał Thunder pierwsze prowadzenie w tym meczu – po 36 minutach gospodarze liderowali 74:73.

Na starcie decydującej części spotkania gospodarze kontynuowali świetną grę. Heat nie trafiali z półdystansu, a Thunder punktowali spod kosza i powiększyli przewagę do 6 oczek i utrzymywali ją przez kilka następnych minut. Nawet kiedy Wade i James popisywali się trudnymi rzutami w akcjach 2+1, mieli właściwą odpowiedź: czy to ze strony Westbrooka czy to Duranta. Zwłaszcza ten drugi był nie do zatrzymania, w nieco ponad 6 minut czwartej kwarty rzucił 11 punktów. I nie poprzestał na tym. Gwiazdy Heat nie były w stanie przebić się przez obronę „Grzmotu”, natomiast liderzy OKC zwiększyli prowadzenie do 10 oczek na 3,5min. przed końcową syreną. LBJ i D-Wade zmniejszyli stratę gości o połowę, ale młodzi z Oklahomy okazali się nie być przesadnie gniewni – najczęściej podejmowali właściwe decyzje w ataku, które prowadziły do powiększania przez drużynę dorobku punktowego i zwycięstwa w całym meczu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp