LBJ prowadzi do wyrównania

Dodano: 8 czerwca 2012 10:42
LBJ prowadzi do wyrównania
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

LeBron James był zupełnie nie do powstrzymania i niemal w pojedynkę poprowadził Miami Heat do zwycięstwa 98:79 w szóstym meczu z Boston Celtics. Dzięki temu MVP&spółka uniknęli wyeliminowania z playoffów i wyrównali stan rywalizacji na 3-3. Decydujący mecz Finałów Konferencji Wschodniej w sobotę na Florydzie.

MVP od pierwszej sekundy ruszył do boju, chcąc udowodnić i sobie i wszystkim kibicom, że wie jak wygrywać w stresujących sytuacjach. I uciszył (przynajmniej na dwa dni) wszystkich krytyków i "hejterów". Nie schodził z parkietu aż do końcowych minut czwartej kwarty, kiedy wynik był już rozstrzygnięty. "Król" zaaplikował Celtom 45 punktów (19/26FG), do tego dołożył 15 zbiórek i 5 asyst (przy 4 stratach). Dwyane Wade po mizernej pierwszej połowie (trafił tylko jeden na sześć rzutów), w drugiej poprawił nieco swój celownik i zakończył spotkania z dorobkiem 17 punktów, 8 zbiórek, 4 asyst i 3 przechwytów. 75% (3/4)swoich prób zza łuku trafił Mario Chalmers (9pkt. 2przech.), znów świetnie pod tablicami spisywał się Udonis Haslem (6pkt. 9zb.) - co pomogło gościom wygrać walkę o zbiórki 44-34 (10-7 w ataku). Nieźle zaprezentowali się Shane Battier (8pkt. 2as. 2zb. 2przech.) i Chris Bosh (7pkt. 6zb. 3blk.), zapewniając Jamesowi właściwe wsparcie.

Rajon Rondo (21pkt. 10as. 4zb. 3przech. 7str.) próbował jak mógł utrzymać Celtics w grze (wzorem KG robił nawet pompki na kostkach po ostrym faulu na sobie), ale im dalej w mecz tym mniej był efektywny. Swoje zrobił Brandon Bass (12pkt. 7zb.), ale Heat zatrzymali Kevina Garnetta (12pkt. 6/14FG, 5zb.) i Paula Pierce'a (9pkt. 4/18FG, 5zb. 3przech.), mało okazji miał również Ray Allen (10pkt. 3/7FG, 3zb.). Marquis Daniels w 8 minut gry rzucił 8 oczek, jednak na dłużej pojawił się na boisku dopiero w ostatniej części meczu, kiedy gospodarze przegrywali już 25 punktami.

LeBron James od początku spotkania był wyjątkowo aktywny, pewnie kończył większość akcji Heat. Po 12 minutach miał już 14 punktów, a Heat prowadzili 26:16. Celtowie byli z przodu tylko w dwóch pierwszych minutach spotkania, potem nie mieli wiele do powiedzenia i tracili do rywali kilkanaście punktów. W drugiej odsłonie Rondo (19pkt. do przerwy) i Bass zmniejszali straty do 7 i 8 oczek, ale James i spółka nie pozwalali im na więcej. Po pierwszej połowie LBJ miał już 30 oczek na koncie, a goście wygrywali 55:42.

Trzecia kwarta była najbrzydsza w całym spotkaniu. Zakończyła się remisem po 19, oba zespoły rzucały z kiepksą skutecznością (C's 36%, "Żary" 38,9%). Tylko James wciąż błyszczał - zdobył 11 punktów, miał też 5 zbiórek i ogromny udział w powstrzymywaniu Pierce'a (2/12FG w III kw.) - mały rewanż za końcówkę piątego starcia. W czwartej kwarcie James i Wade powiększali przewagę nad momentami bezradnymi gospodarzami i Heat dopełnili formalności.

3-3, Game 7 w Miami i pytanie: czy LBJ zagra kolejny wielki mecz pod olbrzymią presją, czy ktoś (Wade) może zdejmie z niego trochę tego ciężaru, czy jednak to Celtics przegrupują się i jeszcze raz zaskoczą przeciwników? Odpowiedź już w nocy z soboty na niedzielę o 2:30. A Thunder czekają...

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp