No to mamy finały!
Przez naprawdę duże F. Po dwóch pierwszych meczach w których Asseco Prokom Gdynia nie dało praktycznie większych szans i złudzeń dla graczy z Sopotu wszyscy zaczęli się godzić z myślą o nie przerwaniu hegemonii w Polskiej Lidze Koszykówki podopiecznych Tomasza Adamka.
Tymczasem Sopocianie udowodnili, że nie warto ich skreślać tak szybko bo mają oni do zaoferowania bardzo wiele.
Dwa mecze w Ergo Arenie miały być prawdziwym być albo nie być dla gospodarzy ponieważ każda kolejna przegrana zmniejszała ich szanse drastycznie. Po przekonującej wygranej Trefla Sopot w trzecim spotkaniu odżyły nadzieje wśród fanów i wszystkich obserwatorów tego finału, którzy po prostu chcieli zobaczyć rywalizację, a nie jednostronną dominację. Mecz numer 4 to już jednak walka kosz za kosz, z większymi i mniejszymi zrywami obydwu ekip i w efekcie wygrana gości czyli Asseco Prokomu Gdynia. Przegrywający w tym momencie Trefl Sopot w stosunku 1-3 stanął pod przysłowiową ścianą. Jeden mecz dzielił go od spełnienia się przepowiedni wielu osób o szybkim i bezbarwnym finale. Jak się okazało gracze z Sopotu grający bez presji to gracze, którzy mogą zrobić wiele szkód każdemu przeciwnikowi z Asseco na czele.
Czytaj dalej na: http://sportowyswiat.com/teksty/no-to-mamy-finaly/