Celtics przetrwali nerwówkę i wygrali po dogrywce

Dodano: 4 czerwca 2012 05:55
Celtics przetrwali nerwówkę i wygrali po dogrywce
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Boston Celtics stracili 18 punktów przewagi z pierwszej połowy, ale udało im się doprowadzić do szczęśliwego końca w TD Garden i wygrali czwarty mecz serii 93:91 po dogrywce. Doprowadzili tym samym do remisu po 2 w Finałach Konferencji: Game 5 we wtorek w Miami. Heat długo nie radzili sobie z Rondo, Pierce'em i Garnettem, kiedy jednak znaleźli na nich sposób: byli o parę centymetrów od zwycięstwa.

W pierwszej połowie Paul Pierce (23pkt. 6zb. 2przech.) nawiązał do 2008 roku i toczył wyrównany pojedynek z LeBronem Jamesem (29pkt. 6zb. 3as. 7str.): obaj długo byli nie do powstrzymania przez nikogo. Rajon Rondo (15pkt. 15as. 5zb.) jak zwykle z werwą dyrygował poczynaniami Celtics, Ray Allen (16pkt. 4/11 3P) chwilami grał jakby był o kilka(naście) lat młodszy i można zaryzykować stwierdzenie, że po kontuzji wraca do dobrej formy. W początkowych fragmentach popis dał Brandon Bass (11pkt. 7zb. 3as.), Keyon Dooling (10pkt. 3/5 3P) znów dał świetną zmianę.

W pierwszej piątce Heat Erik Spoelstra dokonał zmiany na pozycji centra – Ronny'ego Turiafa zastąpił Joel Anthony, którego zadaniem było powstrzymanie lub przynajmniej ograniczenie poczynań Kevina Garnetta (17pkt. 8/20FG, 14zb. 3as. 5blk. 2przech. 5str.) w ataku. Udało się częściowo, ale większa w tym zasługa Udonisa Haslema (12pkt. 17zb.), kilka ważnych akcji obronił też Shane Battier. Mario Chalmers (12pkt. 4as. 3zb.) i Dwyane Wade (20pkt. 7/22FG, 7zb. 6as. 3przech. 3blk.) długo nie mogli odnaleźć właściwej skuteczności. Kiedy to robili: Heat odrabiali straty. D-Wade miał w rękach piłkę meczową, bardzo dobrą pozycję do rzutu za 3 w ostatnich sekundach dogrywki, ale tym razem nie błysnął i nie wykorzystał dogodnej okazji do wyprowadzenia Heat na 3-1.

Na starcie minimalną przewagę wypracowali sobie gospodarze. Zaczęli od 6:0, Heat odpowiedzieli dwoma trafieniami Chalmersa. Po chwili było już 14:4, kiedy w dwóch kolejnych akcjach Celtics z dystansu trafili Pierce i Allen. Przerwa na żądanie nie przyniosła natychmiastowego efektu: Garnett rzucił 4 oczka, za 3 znowu trafił Pierce i Boston prowadził nawet 21:6. Po zejściu KG z parkietu Heat natychmiastowo wystawili niski skład, który tak dobrze odrabiał straty w czwartej kwarcie trzeciego meczu. James z łatwością dostawał się pod kosz i goście zbliżyli się na 6 punktów. C's mieli jednak odpowiedź: mieli znaczną (11-5) przewagę w zbiórkach, a Rondo, Bass i Pierce zakończyli pierwszą kwartę mocnym akcentem i wyprowadzili swój zespół na 34:23.

Drugą odsłonę Celtics zaczęli w jeszcze lepszym rytmie: na trójkę Jonesa odpowiedzieli zdwojoną aktywnością w obronie, pewnym zbieraniem piłek po niecelnych rzutach rywali i egzekwowaniem ofensywy z zimną krwią: zwiększyli przewagę do 17 oczek. Wade był trzymany z dala od kosza i w pierwszej połowie nie miał żadnego łatwego rzutu (8pkt. 2/11FG w tym czasie). Gospodarze napędzani przez Rondo (8pkt. 10as. 4zb.) i jego momentami G-E-N-I-A-L-N-Ą postawę w ataku (ładne asysty i błyskawiczne wejścia pod obręcz) długo utrzymywali niemal 20-punktowe prowadzenie. Kolejne trafienia zaliczali Pierce (18pkt.) i Allen (11pkt. 3/5 za 3), jednak „Zieloni” nie wykorzystali żadnej z kilku okazji by dobić do tych 20 oczek więcej od przeciwników i Heat z Jamesem na czele (19pkt.) częściowo zmniejszyli straty: po 24 minutach gry Bostończycy prowadzili 61:47.

Po zmianie stron gracze Miami poprawili grę w obronie, przejęli inicjatywę w walce o zbiórki, przemieszczali się sprawniej po parkiecie. Często podwajani Celtics mieli spore problemy z wypracowaniem pozycji do rzutu (31,3% skuteczności; KG był 0/4, Allen 1/5). Na pierwszy kosz w trzeciej kwarcie gospodarze czekali ponad 180 sekund, a po 7 minutach rzucili ledwie 4 oczka. Goście sami mieli problemy w ofensywie i wciąż tracili kilkanaście punktów. W końcowych minutach Wade trafił kilka rzutów z rzędu, z czterema faulami na koncie na ławkę powędrowali Rondo i Pierce. Pozwoliło to Heat zbliżyć się na 5 punktów (73:68) przed czwartą odsłoną.

Goście kontynuowali dobrą grę po obu stronach parkietu i na doprowadzenie do remisu potrzebowali niewiele więcej niż 3 minuty, a po chwili po raz pierwszy w meczu wyszli na prowadzenie. Dobrze, szczególnie w obronie, prezentował się rzadko widywany na boisku w tych playoffach Norris Cole. Celtics otrząsnęli się z marazmu, po punktach Garnetta i Allena z powrotem osiągnęli 3 oczka przewagi. Jednak Heat znów szybko doprowadzili do remisu i przejęli prowadzenie – i to mimo, że z pięcioma przewinieniami na ławce usiadł James. Aktualny MVP szybko wrócił na parkiet: zaraz po tym, jak faul w ataku na Pierce'ie wymusił Battier. W końcowych, nerwowych minutach (w kilku sytuacjach sędziowie nie mieli łatwej pracy), prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Na minutę przed ostatnią syreną gospodarze prowadzili tylko jednym punktem: wprawdzie grali świetną zespołową obronę, ale rewelacyjny tego wieczoru na tablicach Haslem zapewniał Heat kolejne ponowienia. Garnett zdobył punkty spod kosza, ale w następnej akcji James został niepilnowany i trafił zza łuku i doprowadził do remisu po 89. Celtics stracili okazję do wyjścia na prowadzenie: arbitrzy odgwizdali faul w ataku KG na Jamesie. Heat mieli jeszcze 21 sekund, LBJ nie znalazł miejsca do rzutu a będący pod presją Haslem spudłował rzut na zwycięstwo.

W dogrywce (już drugi raz w tej serii 48 minut nie wystarczyło, by wyłonić lepszy zespół) szósty faul szybko złapał Pierce (w ataku na Battierze) i znów nie mógł pomóc drużynie w dodatkowym czasie. W jego miejsce wszedł Marquis Daniels. Po chwili Haslem wsadził piłkę do kosza po minięciu Garnetta. Następnie Daniels wykorzystał jeden z dwóch osobistych, a w obronie wypuścił z rąk wydawałoby się pewną i bezpieczną zbiórkę. Heat nie zrobili jednak użytku z tego prezentu. Garnett zablokował Chalmersa, a punktową kontrę przeprowadził Rondo. W następnej akcji Pietrus wymusił przewinienie w ataku na Jamesie i „Król” musiał opuścić boisko. Gospodarze nie wykorzystali jednak tego należycie, pudłowali rzuty i nie zdobyli punktów nawet po tym, jak dwie ofensywne zbiórki z rzędu wywalczył Pietrus. Heat też nie trafiali: po niecelnej próbie Battiera zza łuku Haslem sfaulował przy walce pod tablicą i na 21,4sek. przed końcem i Celtics wznawiali z boku. Rondo dostał piłkę i natychmiast złapał go Chalmers. RR9 trafił tylko drugi rzut wolny, gospodarze mieli faul do wykorzystania i po tym jak go użyli, Heat mieli 14 sekund na rozegranie decydującej akcji. Wade był kryty przez Rondo, po zasłonie Battiera przejął go Daniels. „Flash” zbiegł do prawej, skutecznie zamarkował rzut i miał dość miejsca i czasu, by rzucić za 3 punkty. Niestety dla fanów „Żaru” (i na szczęście dla emocji w Finałach Konferencji) nie trafił.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp