Thunder wyrównują
Oklahoma City Thunder za sprawą rewelacyjnych Kevina Duranta i Serge Ibaki doprowadzili finałową rywalizację na Zachodzie do remisu, dzięki czemu po triumfie 109:103 we własnej hali seria ta staje się coraz bardziej ciekawa i dramatyczna.
Durant jak na lidera drużyny przystało wziął na swoje barki odpowiedzialność za wynik w czwartej kwarcie, kiedy to Spurs odrobili dziesięciopunktową stratę i zbliżyli się na "styk" do gospodarzy. Durant w ostatnim fragmencie gry był nie do zatrzymania uzyskując 18 ze swoich 36 punktów.
Eksplodowałl ubiegłej nocy także Serge Ibaka, który zagrał "na 100%" trafiając wszystkie jedenaście rzutów z gry kończąc mecz z dorobkiem 26 punktów oraz 5 zbiórek i 3 bloków.
Kawał świetnej roboty wykonał również Kendrick Perkins, który prócz 15 "oczek" i 9 zbiórek robił co mógł by uprzykrzyć życie na parkiecie Timowi Duncanowi. Ten jednak zagrał znów jak za najlepszych lat notując 21 punktów i 8 zbiórek. Wspierał go dziś Kawhi Leonard (17pkt,9zb) i Manu Ginobili, trafiający ważne rzuty z dystansu (13pkt,4as, ale i 6 strat).
Wsparcie z ławki gospodarzom dał także Nick Collison, który dodał osiem punktów i wespół z podkoszowymi pierwszej piątki gospodarzy zanotował fantastyczną skuteczność w pomalowanym (22/25).
Wszyscy ich wielcy byli dzisiaj wybitni. Jeśli trafia się 22 razy na 25 prób, to jest coś szaonego. Nie sądzę więc, by można było zrobić coś z tym, jeśli się an to pozwala - powiedział po meczu coach gości Greg Poppovich.
Słabiej spisali się za to Russell Westbrook i James Harden, którzy tarfili zaledwie 6 na 23 próby, jednak przeszło to niezauważone wobec fantastycznej postawy ich kolegów z drużyny.
Kolejny mecz pomiędzy obiema drużynami już z poniedziałku na wtorek.