Prawdziwe zmartwychwstanie Trefla
Dodano: 29 maja 2012 20:52
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Po dwóch porażkach w rywalizacji finałowej można było odnieść wrażenie, że sopocki Trefl dość łatwo odda złoty medal obrońcy tytułu. Tymczasem podopieczni Karlisa Muiznieksa wykazali się ogromnym charakterem i w meczu numer trzy wręcz zdeklasowali Asseco Prokom Gdynia. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest wynik, który równo z końcową syreną brzmiał 83:57 na korzyść gospodarzy. Co ciekawe już pierwsza połowa wywarła ogromny nacisk na losy pojedynku. Prezentujący bardzo energiczną koszykówkę gracze z Sopotu raz za razem notowali na swoim koncie kolejne punkty i bez trudu przedzierali się przez zasieki obronne mistrza Polski. Ponadto, na własnej połowie nie pozostawiali mu wiele swobody, efektem czego po kilkunastu minutach dystans dzielący oba teamy zaczął oscylować wokół dwudziestu „oczek”. Prokom sprawiał wrażenie bezradnego. Pojedyncze próby pościgu starał się powziąć jedynie Donatas Motiejunas, ale tym razem młody Litwin był osamotniony w dążeniach. In minus w pamięci kibiców zapisał się Jerel Blassingame, którego forma okazała się daleka od oczekiwań. Amerykanin pudłował mnóstwo rzutów i w żaden sposób nie pomagał swojej drużynie. Po tych wydarzeniach stało się w zasadzie jasne, że triumf przypadnie miejscowym, więc decydująca batalia stała się jedynie formalnością. Ostatecznie potyczka zakończyła się wynikiem 83:57, co zwiastuje ogromne emocje w dalszej części zmagań. Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 83:57 (26:14, 21:16, 22:12, 14:15) Trefl: Turek 18, Dylewicz 15, Koszarek 15, Waczyński 15, Stefański 6, Cummings 2, Wiśniewski 2, Asseco Prokom: Motiejunas 11, Hrycaniuk 9, Zamojski 6, Blassingame 5, Kuebler 5, Dmitriew 4, Frasunkiewicz 4, Szczotka 4, Day 4, Łapeta 3, Ponitka 2