Profesorowie z San Antonio ogrywają studentów z Oklahomy
Wielu już przed startem tej serii mówiło, że jest to przyspieszony finał NBA i że zwycięzca tej serii zostanie mistrzem nie tylko zachodu ale i całej NBA. Pierwszy mecz potwierdził te opinie w 100%.
San Antonio Spurs nieprawdopodobną grą w czwartej kwarcie zapewnili sobie zwycięstwo w pierwszym meczu serii przeciwko Thunder, wygrywając 101:98
Spurs nie przegrali jeszcze w tegorocznym playoff i szczerze mówiąc nic nie zapowiada, żeby mogli przegrać. Pewność siebie i wiara, że są w stanie wyjść z każdej opresji objawiła się dziś w czwartej kwarcie w któej zdeklasowali rywali odrabiając straty z pierwszych trzech odsłon i pokazując, że poważnie myślą o mistrzostwie NBA.
Przed ostatnią kwartą Thunder wygrywali 71:62 i wydawało się Spurs spotkali wreszcie rywali, którzy będą w stanie ich pokonać. Wtedy Spurs po pięknej przemowie ich trenera Grega Popovicha pokazali co to znaczy gra podkoszowa. W czwartej kwarcie z penetracji i znakomitych podań do graczy podkoszowych Spurs nie tylko w niecałe pięć minut odrobili cały deficyt punktowy, ale po kolnych czterech minutach wyszli na 10 punktowe prowadzenie, notując serię w punktach zdobytych spod kosza 16-2. W całym meczy w grze wewnętrznej Spurs wręcz zmiażdżyli Thunder wygrywając tę statystykę 50:26.
Thunder w ostatniej minucie trafiali seryjnie za trzy punkty dzięki czemu udało im się zmniejszyć stratę do zaledwie 3 oczek. Doświadczeni Spurs jednak nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa i po raz 9 w playoff a także po 19 licząc mecze końca sezonu zasadniczego schodzili z parkietu jako zwycięzcy.
Warto podkreślić, że podobną serię 19 zwycięstw na przełomie sezonu zasadniczego i playoff odnieśli w 2001roku Los Angeles Lakers, późniejsi mistrzowie NBA z tego roku. czyżby więc Spurs mieli już zapewniony tytuł numer 5? Pierwsze trzy kwarty pokazały, że to nie będzie proste ale jest jak najbardziej możliwe.
Manu Ginobili bohater czwartej kwarty, w której zdobył 11 ze swoich 26 punków ogrywał obrońców Thunder niemalże w każdej akcji. Po meczu James Harden nie krył podziwu dla Argentyńczyka: "Ginobili to leworęki bandyta. Potrafi wszystko. Może rzucić z dystansu wejść pod kosz i zakończyć akcję lub popisać się nieprawdopodobnym podaniem. Jego gra wybiła nas z rytmu i spowodowała naszą przegraną."
Nie można jednak umniejszać roli dwóch pozostałych gwiazd Spurs. Tony Parker zanotował 18 punktów, dokładając do tego 8 zbiórek i 6 asyst a Tim Duncan rzucił 16 punktów i miał 11 zbiórek.
Po stronie Thunder cięzar zdobywania punktów nieśli Kevin Durant (27 punktów, 10 zabiórek, 3 bloki), Russell Westbrook (17 punktów, 5 zbiórek, 5 Asyst), James Harden (19 punktów, 6 zbiórek) oraz najmłodszy stażem gry w Thunder Derek Fisher (13 punktów).