Celtowie w drodze do Miami

Dodano: 27 maja 2012 10:14
Celtowie w drodze do Miami
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Boston Celtics pokonali na własnym parkiecie Philadelpihię 76ers 85:75 i wygrali półfinał Wschodu 4-3. W Finale Konferencji na Celtów czekają już koszykarze Miami Heat, którzy będą mieli przewagę własnego parkietu. Za bilety na Florydę "Zieloni" mogą gorąco podziękować Rajonowi Rondo i jego kolejnemu triple-double.

Rozgrywający gospodarzy zakończył decydujący mecz serii z dorobkiem 18 punktów, 10 asyst i 10 zbiórek, do których dorzucił jeszcze 3 przechwyty (przy 7 stratach). Rondo poprowadził swój zespół do zwycięstwa w czwartej kwarcie, kiedy to na nieco ponad 4 minuty przed końcową syreną szósty faul popełnił Paul Pierce (15pkt. 9zb. 3as. 2przech. 3blk.). Od tego momentu, przy stanie 71:68 dla gospodarzy, RR9 wziął cały ciężar gry na siebie i niemal samodzielnie pokonał 76ers: w końcowych fragmentach rzucił 11 oczek, trafiając i spod kosza, i z półdystansu, i z dystansu, i z linii rzutów wolnych, nie myląc się przy tym ani razu. W tym czasie cała drużyna rywali zdobyła tylko 7 punktów.

Zacięta walka o awans trwała właściwie przez cały mecz. Wprawdzie 76ers tylko raz udało się wyjść na prowadzenie, ale też nie pozwolili gospodarzom poczuć się pewnie, utrzymywali bliski dystans. Pierwsza kwarta zakończyła się remisem 20:20, mimo że Celtics po pierwszych minutach prowadzili 10-2. Gospodarze najskuteczniejsi byli pod koszem, skąd punktowali Kevin Garnett (18pkt. 13zb. 2przech.) i Brandon Bass (16pkt. 2zb. 4as.). Goście polegali na Eltonie Brandzie (15pkt. 6zb.).

W drugiej odsłonie obie drużyny dalej grały zespołowo w ataku i twardo w obronie. Żaden zawodnik nie rzucił więcej niż 5 oczek. Celtics mieli do wyboru więcej opcji w ofensywie, ostatnie półtorej minuty pierwszej połowy zakończyli "runem" 7-1 i po 24 minutach to gospodarze prowadzili 41:33. W trzeciej kwarcie to 76ers mieli bardziej zróżnicowany atak. Andre Iguodala (18pkt. 4zb. 3as.), Jrue Holiday (15pkt. 9as. 5przech. 4str.) i Evan Turner (6pkt. 8zb.) zmniejszyli przewagę gospodarzy do minimum, mimo że bardzo solidnie spisywał się Pierce. Po 36 minutach gry i buzzer beaterze Garnetta Bostończycy prowadzili 55:52.

W czwartej kwarcie Celtics wreszcie przełamali niemoc w rzutach za 3 punkty i po 14 pudłach z rzędu wreszcie zdobyli punkty z dystansu: zza łuku dwukrotnie trafił Ray Allen (11pkt. 4zb.) i gospodarze odskoczyli na 8 punktów na niecałe 6 minut przed końcem. 76ers nie mieli zamiaru się poddawać: dobra gra Branda, Lou Williamsa (7pkt. 3zb.) i Thaddeusa Younga (6pkt. 10zb.) nie pozwoliła gospodarzom na przypieczętowanie zwycięstwa. Wreszcie trójka Iguodali i szósty faul Pierce'a dały Filadelfijczykom realną nadzieję na sprawienie kolejnej sesnsacji w playoffach 2012. Wtedy jednak na scenę wkroczył Rondo i fenomenalną końcówką dał Celtics upragnione zwycięstwo.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp