Clippers zmarnowali wielką szansę
Los Angeles Clippers roztrwonili 24 punkty przewagi i przegrali we własnej hali z San Antonio Spurs 86:96. Ostrogom brakuje już tylko jednej wygranej, by awansować do Finału Konferencji Zachodniej. Jeszcze trochę, a Tim Duncan, Tony Parker i spółka w ogóle zapomną jak to jest przegrać mecz...
Clippers mieli rewelacyjny początek: w pierwszej kwarcie nie dawali rywalom rzucać z łatwych pozycji (25%skut. SAS), a sami zamieniali na punkty większość swoich prób (63,6%). Blake Griffin (28pkt. 16zb. 3blk. 2przech.) zdobył 14 oczek, połowę tego Randy Foye, a swoich kolegów świetnie obsługiwał Chris Paul (12pkt. 11as. 3zb. 2przech.) i gospodarze wyszli na 22-punktowe prowadzenie (33:11).
Po 15 minutach gry było już 40:16, jednak w poczynania Spurs ani na moment nie kwkradła się nerwowość. Goście po prostu zaczęli "grać swoje" i do przerwy zredukowali stratę do 10 punktów (43:53). Tony Parker (23pkt. 10as. 3zb.) i Manu Ginobili (13pkt. 6as. 4zb.) dopiero się rozkręcali.
W trzeciej kwarcie, przy stanie 57:45 dla Clippers, Spurs weszli na najwyższe obroty. Przez kolejne 7 i pół minuty rzucili 24 punkty, a ich rywale zdobyli okrągłe 0. Na 2 minuty przed końcem tej części spotkania to podopieczni Gregga Popovicha prowadzili 12 punktami. Ostatecznie po trzeciej odsłonie, zakończonej wygraną Spurs 26:8, goście prowadzili 69:61. Brylował zwłaszcza Tim Duncan (19pkt. 13zb. 4as. 3blk.), który rzucił 11 oczek. Kawhi Leonard (14pkt. 9zb. 2przech.) i Danny Green (7pkt.) w tym fragmencie uzbierali ich razem 13.
Przez całą czwartą kwartę Spurs kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Mimo wysiłków Mo Williamsa (19pkt. 2as.) i Reggiego Evansa (5pkt. 7zb.) Clippers nie zdołali zbliżyć się na mniej niż 7 punktów. Parker i Ginobili nie mieli zamiaru pozwalać na zaciętą i emocjonującą, jak choćby ostatni finał Ligi Mistrzów, końcówkę.