Zacięty bój w LA

Dodano: 19 maja 2012 07:14
Zacięty bój w LA
Hubert Krzywda, Informacja własna
WikiMedia

Dobre i zacięte spotkanie pomiędzy Lakers i Thunder mogliśmy oglądać dzisiejszego poranka.  Kto się poświęcił i wstał o tak wczesnej sobotniej porze, ten wie o czym mówię.

Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z zapowiedziami gospodarzy, którzy szybko wzięli się do roboty wygrywając pierwszą kwartę 23:15.

OKC w drugiej i trzeciej kwarcie mozolnie odrabiali straty, a trio Westbrook/Durant/Harden  coraz częściej znajdowało drogę do kosza rywali, przez co po trzech kwartach prowadzili 70:69.

Lakers niezbyt mogli liczyć w tym meczu na Andrew Bynuma i Pau Gasola, a w szczególności na ich grę a ataku, mocno ograniczaną przez duet Ibaka/Perkins. Center Lakers rzucał słabo - tylko dwie na trzynaście jego piłek trafiły do kosza, natomiast Gasol był skutecznie wypychany z pola trzech sekund i nie miał zbyt wielu okazji do pokazania swoich walorów w ataku.

Na 6 i pół minuty przed końcem z rzutem zbyt pospieszyl się Kobe, zaliczając niedolot, a podanie przez całe boisko Hardena na łatwe pukty zamienił Durant. Z powrotem do obrony spóźnił się własnie Kobe, który miał przecież do piłki najbliżej, jednak wyraźnie zaspał w tej sytuacji. Jakby tego było mało w następnejakcji Matt Barnes zgubił na swojej połowie piłkę, a "Brodacz" zdecydował się na rzut z dystansu będąc jedynym graczem OKC  w ataku w tym momencie. Jednak jego trafienie zupełnie  uciszyło halę w Staples Center i Mike Brown zmuszony był wziąć  czas przy stanie 83:78 dla przyjezdnych. Straty odrobił Blake, który przymierzył celnie wpierw za dwa,  a potem za trzy punkty. Kiepski okres gry notował w dalszym ciagu Kobe, który gubił piłkę, a w obronie wyraźnie był spóźniony co skutkowało kolejnymi faulami i wykłucaniem się z arbitrami.Na 1:31 przed końcem przełamał się wchodząc efektownie na kosz  zmniejszając dystans do jednego punktu (91:92). W kolejnej akcji starcie Hardena z Bryantem sędziowie orzekli na korzyść  gospodarzy, a lider Lakers celnymi rzutami wolnymi znów  przywrócił swój zespół do gry o zwycięstwo (93:92).

Szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili Metta World Peace i Kobe Bryant, którzy skutecznie wykorzystali rzuty wolne w końcówce spotkania,a  rzucający z dystansu Kevin Durant w ostatniej akcji Thunder niestety pomylił się i z pierwszego zwycięstwa w serii mogli cieszyć się gracze z Los Angeles.

Graczem meczu pomimo wielu błędów okazał się być Bryant, który zakończył zmagania z dorobkiem 36 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst, nie myląc się ani razu z linii rzutów wolnych. A stawał na niej aż osiemnaście razy.

Wyraźnym błędem sztabu gości było trzymanie na parkiecie Dereka Fishera, który po pierwsze nie był w stanie w żaden sposób zatrzymać Bryanta,  a po drugie zbytnio chciał się przypomnieć miejscowej publiczności decydując się na bezsensowne indywidualne ataki na kosz Lakers. Ten drobny niuans okazał się być przysłowiowym gwoździem do trumny ekipy Scotta Brooksa.Los Angeles Lakers - Oklahoma City Thunder 99:96 (stan play off 1:2)

Bryant 36(7zb,6as, 18/18 z wolnych), Bynum 15(11zb), Gasol 12(11zb,6as) - Durant 31(5zb), Westbrook i Harden po 21

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp