Clippers bez szans w drugim spotkaniu w San Antonio

Dodano: 18 maja 2012 09:20
Clippers bez szans w drugim spotkaniu w San Antonio
Mateusz Warzycha, Informacja własna
MediaWiki

Spurs pewnie pokonali gości z Los Angeles 105:88 w AT&T Center i wygrali szósty mecz z rzędu w trwających playoffach. Gdyby liczyć jeszcze spotkania sezonu regularnego, to podopieczni Gregga Popvicha nie znaleźli lepszych od siebie już w szesnastu kolejnych spotkaniach. Z taką zrównoważoną grą w ataku i wieloma opcjami do wyboru Ostrogi mogą jeszcze wyśrubować ten wynik.

San Antonio Spurs popisali się wysoką skutecznością na poziomie 53,2%, trafiając 42 z 79 prób. Najlepszy w tym względzie okazał się Boris Diaw (16pkt. 4zb. 4as.), który nie pomylił się ani razu - wszystkie 7 rzutów (w tym dwa z dystansu) zamienił na punkty. Największy wkład w dorobek gospodarzy miał obchodzący trzydzieste urodziny Tony Parker - zdobył 22 punkty, do których dołożył 5 zbiórek, 5 asyst i 3 przechwyty. Tym samym w pełni zrehabiltował się za nieudany pierwszy mecz.

Ta sztuka nie udała się rozgrywającemu przeciwników, Chrisowi Paulowi. CP3 był blisko double-double, ale nie takiego jak zwykle: miał 10 punktów i 8 strat. Poza tym zapisał na swoim koncie również 4 zbiórki, 5 asyst i 2 przechwyty. Lepiej spisał się Blake Griffin (20pkt.), który tym razem potrafił nawiązać walkę z wysokimi Spurs i trafiać rzuty. Ze zbiórkami nie było już tak dobrze: "Earthquake" zanotował tylko jedną (łącznie walkę na tablicach wygrali gospodarze 35:32).

Kolejne bardzo dobre spotkanie rozegrał Tim Duncan. Silny skrzydłowy Spurs zaliczył 18 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty. Formę strzelecką utrzymał Danny Green (13pkt. 2przech.), który czterokrotnie (na 6 prób) trafiał za 3 punkty. Więcej problemów miał Manu Ginobili (10pkt. 3/11 z gry, 5as.), ale za to 16 oczek zdobył duet innych rezerwowych: Tiago Splitter (9pkt. 3zb.) - Gary Neal (7pkt. 3zb.).

Spurs od początku postawili twarde warunki i już w pierwszej kwarcie, zakończonej wynikiem 29:21, prowadzili nawet 15 punktami. Po 10 oczek zdobyli w tej odsłonie Duncan i Ginobili, dla gości 6 rzucił Randy Foye (11pkt. 3zb.). W drugiej kwarcie dzięki skutecznemu Griffinowi Clippers potrafili zbliżyć się na jeden punkt, ostatecznie do przerwy gospodarze wygrywali tylko 46:42.

W trzeciej odsłonie do boju wreszcie ruszli Caron Butler (9pkt. 5zb. 2as.) i Chris Paul, zdobyli w niej razem 17 oczek. Clippers w tym fragmencie trafili 55,6% swoich rzutów (10/18), ale Spurs byli jeszcze lepsi. 13 na 17 ich prób (76,5%) znalazło drogę przez obręcz i gospodarze prowadzeni przez Parkera i Greena zwiększyli przewagę do 11 punktów (78:67). W czwartej kwarcie faworyci dobili przeciwników, utrzymując przez niemal cały czas pozostały do końca meczu kilkunastopunktowe prowadzenie.

Największą różnicę między zespołami widać w punktach z "pomalowanego": Spurs zdobyli aż 50 punktów (25/35FG) w bezpośredniej bliskości kosza. Clippers nie potrafią tak łatwo przedostawać się pod obręcz, a jeśli już to robią, brakuje im pewnego wykończenia akcji - w drugim meczu z pola trzech sekund rzucili 18 punktów, trafiając 9 na 22 próby.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp