Game 3 dla Celtów
Kevin Garnett, Rajon Rondo i Paul Pierce zanotowali double-double, a każdy z nich rzucił ponad 20 punktów, co pozwoliło Boston Celtics pewnie zwyciężyć 107:91. Dzięki temu już po pierwszym spotkaniu w Wells Fargo Center "Zieloni" odzyskali przewagę własnego parkietu w rywalizacji z Philadelphią 76ers.
Początek meczu nie zapowiadał stosunkowo łatwego zwycięstwa gości. 76ers zaczęli w świetnym rytmie, w pierwszej kwarcie, wygranej 33:28, trafili 13 z 21 (61,1%) prób z gry. Dobrą passę kontynuował Jrue Holiday (15pkt. 9as. 6zb.), który w tej odsłonie zdobył 10 punktów. Tymczasem Celtics spudłowali 7 pierwszych rzutów, co pozwoliło gospodarzom szybko odskoczyć na 6 oczek. Tylko 6, bo po chwili na wyższe obroty wskoczył Rajon Rondo (23pkt. 14as. 6zb.), po 12 minutach gry miał już na swoim koncie 13 punktów. Bostończycy na moment wyszli na 2-punktowe prowadzenie, jednak Thaddeus Young (22pkt. 5zb.) i Andre Iguodala (10pkt. 4zb.) ponownie dali 76ers 5 oczek przewagi, którą "przyklepał" rzutem za 3 równo z kończącą kwartę syreną Lou Williams (13pkt.).
W drugiej kwarcie Celtics zmiażdżyli przeciwników. Zatrzymali ich na 31,6% skuteczności, sami trafili 65% prób. Dzięki temu zdobyli 2 razy więcej punktów niż 76ers (32:16) i do przerwy prowadzili już 60:49. Nie do zatrzymania był Kevin Garnett (27pkt. 12/17 z gry, 13zb. 4as.), który rzucił 13 punktów. Swoją robotę pod koszami wykonał też Brandon Bass (10pkt. 5zb.).
Podobnie wyglądała trzecia odsłona: gospodarze nie potrafili przedrzeć się przez szczelną obronę (26,3%FG), a sami dawali przeciwnikom sporo wolnego miejsca. Głównym egzekutorem Celtów w tej części spotkania był kapitan drużyny Paul Pierce (24pkt. 12zb. 3przech. 4as.). "The Truth" grają z kontuzją kolana wprawdzie nie popisywał się nadzwyczajną skutecznością z pola (6/17; 35,3%), za to regularnie dostawał się na linię rzutów wolnych, gdzie był już bardzo efektywny (11/14FT; 78,6%). Doc Rivers przy każdej okazji przypominał swoim podopiecznym, by nie zapominali o obronie, co na własnej skórze boleśnie odczuł Evan Turner (4pkt. 1/10FG, 8zb. 3as. 2blk.).
Do czwartej kwarty goście wychodzili prowadząc 89:66. Na 4 i pół minuty przed końcową syreną nieznacznie powiększyli przewagę: do 27 punktów, na co najbardziej pracował Mickael Pietrus (13pkt. 3/4 za 3). W tym spotkaniu Francuz przejął zadania strzelca z dystansu od Raya Allena (3pkt. 4zb.), który w tym meczu w ogóle nie spróbował rzucić z wyskoku: jedyne punkty z gry (1/1FG) zdobył spod kosza w kontrze. Rozluźnienie Celtics w końcówce pozwoliło 76ers widocznie zmniejszyć rozmiary porażki, w co najmocniej zaangażował się Jodie Meeks (13pkt.) rzucając w ostatnich minutach 11 oczek.