Philadephia 76ers wygrywają w TD Garden

Dodano: 15 maja 2012 10:17
Philadephia 76ers wygrywają w TD Garden
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Pogromcy Chicago Bulls tym razem utrzymali dwucyfrową przewagę z trzeciej kwarty i po zaciętej końcówce pokonali Boston Celtics 82:81. Teraz zgodnie ze znanym porzekadłem, kiedy drużyna przyjezdna zwyciężyła w hali rywala - zacznie się prawdziwa rywalizacja w tej serii. Choć niewiele brakowało, by to gospodarze znów mogli się cieszyć z udanego come-backu.

Mecz zaczął się po myśli Celtics, od szybkiego 9:0. I było to najwyższe prowadzenie Bostończyków w całym meczu. Podopieczni Doca Riversa kontrolowali boiskowe wydarzenia przez większość pierwszej kwarty i wygrali ją 25:21. Rajon Rondo (8pkt. 7zb. 13as. 2przech.) zaliczał kolejne decydujące podania, 2/3 swojego dorobku w tej odsłonie zdobył Brandon Bass (12pkt. 5zb.).

W drugiej kwarcie 76ers zatrzymali gospodarzy na zaledwie 25% skuteczności i zaczęli dominować w walce na tablicach (łącznie 47-36 w zbiórkach dla Philly, w ofensywnych 11-6), w głównej mierze dzięki Spencerowi Hawesowi (8pkt. 10zb. 2blk. 4str.). Tym samym goście nie pozwolili rywalom odskoczyć, ale też sami nie wyszli na prowadzenie - po 24 minutach przegrywali 38:36. Wyróżniającą się postacią był w ich szeregach Jrue Holiday (18pkt. 3as. 2przech.), który do przerwy miał na swoim koncie 13 oczek.

Wreszcie w trzeciej kwarcie zawodnicy Douga Collinsa zdobyli 10 punktów przewagi. Celtics, a w szczególności Paul Pierce (7pkt. 2/9 z gry w całym spotkaniu; 5zb. 3as. 5str.), znowu zostali zastopowani (4/17 z gry - 23,5%skut. w tej części meczu), nie mieli żadnego pewnej opcji w ataku. Kilkukrotnie trafiali Andre Iguodala (13pkt. 7zb. 6as. 4str.), Elton Brand (7pkt. 4zb. 2przech.) i rezerwowy Lavoy Allen (10pkt. 8zb. 2przech. 2blk.), co pozwoliło 76ers na objęcie prowadzenia  57:49 po 36 minutach gry.

W decydującej części meczu gospodarze zagrali zdecydowanie lepiej - trafili 13 z 20 prób (65%). Kevin Garnett (15pkt. 12zb. 4str.) miał w samej czwartej kwarcie 11 punktów, tylko 3 mniej rzucił Ray Allen (17pkt. 4zb. 3przech.). Na 4 i pół minuty przed końcową syreną Celtics doprowadzili do stanu 65:65. W nerwowej końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak 76ers. Nawet kiedy ich rywale osiągali przewagę (całego punktu), to Evan Turner (10pkt. 6zb. 5str.) i Holiday odpowiadali skutecznymi akcjami.

Przełomowy moment spotkania miał miejsce na 10 sekund przed końcem: przy stanie 78:75 dla gości nielegalną zasłonę na Iguodali postawił Garnett, faul w ataku odebrał Celtom szansę na kolejne wyrównanie. Natychmiast faulowany Lou Williams (8pkt. 7zb. 3as. 2przech.) wykorzystał oba rzuty wolne. Nadzieje gospodarzy przedłużyła jeszcze trójka Allena na 3,5sek. przed ostatnią syreną, jednak swoje osobiste trafił po chwili Jodie Meeks. Garnett trafił jeszcze z dystansu, ale na cokolwiek więcej zabrakło czasu.

W środę i w piątek w Mieście Braterskiej Miłości możemy spodziewać się jeszcze bardziej zaciętej walki.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp