Thunder miażdżą Lakers w pierwszym meczu półfinału konferencji

Dodano: 15 maja 2012 09:38
Thunder miażdżą Lakers w pierwszym meczu półfinału konferencji
Hubert Krzywda, Informacja własna
MediaWiki

Oklahoma City Thunder bez większych problemów pokonali Los Angeles Lakers w pierwszym meczu półfinałowym konferencji wschodniej.

Thunder od drugiej kwarty tak zdominowali mecz, że Lakers wyglądali jak drużyna z innej ligi i ostatecznie przegrali 90:119 co jest ich najwyższą przegraną w tym sezonie.

Oklahoma rozpoczęła mecz dość niemrawo, co było spowodowane prawdopodobnie zbyt długą przerwą w grze po wyeliminowaniu Dallas. Dzięki temu Lakers za sprawą Bynuma mogli spokojnie nawiązywać walkę z "wypoczętymi" gospodarzami. Środkowy gości znajdywał dogodne pozycje pod koszem i co chwila dręczył rywali celnymi rzutami. Do jego poziomu dostosował się również Metta World Peace i Lakers prowadzili nawet 14:8. Końcówka kwarty należała jednak do gospodarzy i po trafieniach Hardena, Ibaki i Duranta schodzili prowadząc 30:23.

Kolejne dwanaście minut to powiększanie przewagi przez OKC, której grą świetnie kierował Russell Westbrook, mający na koncie już 20 punktów po 24 minutach gry. Thunder w tej części byli zbyt szybcy i lepiej bronili, dzięki czemu prowadzili aż 15 "oczkami".

Trzecia część meczu rozpoczęła się od huraganowego ataku gospodarzy, którzy szybko uzyskali run 9:0, przerwany jedynie trafieniem Bynuma. Potem znów z dystansu trafiali Durant oraz Sefolosha i na tablicy wyników pojawiła się aż 31 punktowa różnica. Thunder w powiększaniu wyniku nie przeszkodził nawet fakt, iż parkiet musiał opuścić utykający Kendrick Perkins.

Swojego rytmu nie mógł odnaleźć wyraźnie sfrustrowany Kobe Bryant, na którego presję ciągle wywierał Sefolosha. Gdy ten został zmieniony przez Hardena, to Kobe wyraźnie ulżyło i pozwoliło mu w końcu trafić do kosza rywali. Nie do zatrzymania był jednak Russell Westbrook, który ogrywał Sessionsa, a potem wręcz ośmieszał w grze jeden na jeden Steve Blake'a. Kompletnie nie radzili sobie pod koszem rywali Andrew Bynum i Pau Gasol. Zmieniający Perkinsa Mohammed wykonał świetną robotę przeciwko środkowemu Lakers, nie pozwalając mu zbliżyć się pod obręcz, natomiast Hiszpan zupełnie nie przypominał gracza z ostatnich dwóch spotkań przeciwko Nuggets. Ta część meczu była kompletną dominacją miejscowych, którzy wygrali ją 39:24 osiągając 30 punktową przewagę.

Na ostatnią kwartę Scott Brooks wypuścił graczy drugiej piątki. Rozpoczęła się ona od powalenia na ziemię przez Metta World Peace'a Jamesa Hardena. Na szczęście była to walka o pozycję, ale Ron mimo wszystko miał strach w oczach z powodu obawy przed oceną sytuacji przez arbitrów. Ci jednak wykazali się zrozumieniem i nie doszukiwali się złośliwości w jego zagraniu. Obraz gry nie zmienił się jednak wcale i rezerwowi gospodarzy dawali radę utrzymywać bezpieczną, bardzo wysoką przewagę do sotaniego gwizdka.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp