Clippers po raz pierwszy w historii klubu wygrywają Game 7
Dzięki świetnej postawie rezerwowych w czwartej kwarcie Los Angeles Clippers pokonali na wyjeździe Memphis Grizzlies 82:72 i wygrali serię 4-3. W drugiej rundzie na Chrisa Paula i spółkę już czeka najlepszy zespół Konferencji Zachodniej sezonu zasadniczego - San Antonio Spurs.
Waga spotkania na początku nieco przygniotła obie drużyny: jedni i drudzy pudłowali rzuty z niezłych pozycji, ich skuteczność długo oscylowała wokół 25% (skończyło się na 32,5% gospodarzy i 38,5% gości). 5 pierwszych punktów dla Grizzlies rzucił znany i ceniony scorer: Tony Allen (7pkt. 4zb.). To nie był tylko efekt drżących rąk, ale również twardej obrony z obu stron – nikt nie zamierzał ustąpić. Co chwilę oglądaliśmy przecięte podania, indywidualne błędy i straty. Nieco szybciej pozbierali się goście, wygrywając pierwszą kwartę 16:13.
W drugiej odsłonie Chris Paul (19pkt. 9zb. 9as. 2przech. 5str.) postanowił na dobre zatrzeć złe wrażenie po słabszym występie w G6. Jego dwa kolejne rzuty z wyskoku przyniosły 5 punktów i dały sygnał do ataku. Goście odskoczyli na 10 punktów (31-21). Jednak Grizzlies, mimo że nadal mieli problemy z własną efektywnością w ataku, to dzięki poprawieniu gry na tablicach dali radę zmniejszyć stratę do jednego punktu przed zejściem do szatni (38-39). Najlepiej radzili sobie Rudy Gay (19pkt. 9zb. 4str.) i Marc Gasol (19pkt. 5zb. 3blk.), nieco w cieniu pozostawał Zach Randolph (9pkt. 12zb.).
Trzecia kwarta pod względem skuteczności przypominała pierwszą, z jedną różnicą: pudła obu zespołów w większej mierze wynikały z nieustępliwej obrony i nacisku przeciwników niż błędów własnych. Na całym parkiecie trwała twarda fizyczna walka, mnóstwo piłek pechowo wypadało z obręczy. Właściwie przez pełne 12 minut trwała wymiana kosz za kosz, żadna z drużyn nie miała znaczącego punktowego rajdu.
W tym czasie prowadzenie zmieniało się 6 razy (łącznie 16). Największą przewagę w tej odsłonie (i swoją w całym spotkaniu) osiągnęli gospodarze: 3 oczka. Paul wykorzystywał zasłony wysokich Clippers i powiększał swój dorobek, parę rzutów trafił Caron Butler (8pkt. 5zb.) Dla Grizzlies punkty zdobywał przede wszystkim Gay (10 z 18).
Przed czwartą częścią spotkania Grizzlies prowadzili 56:55. Jednak dzięki swoim rezerwowym Clippers osiągnęli 10 punktów przewagi na 7min. przed końcem. Pod koszami rozbestwili się Kenyon Martin (11pkt. 10zb. 2blk.) i Reggie Evans (9zb. 1blk.), ważne rzuty z trafiali Nick Young (13pkt.) , Mo Williams (9pkt.) i Eric Bledsoe (8pkt.). W tym czasie Paul, Griffin i Randolph odpoczywali. Kiedy na parkiet powróciła cała pierwsza piątka Grizzlies, Vinny Del Negro ze swoich starterów posłał do boju tylko CP3.
Ten ruch opłacił się. Goście utrzymywali przewagę 6-8 oczek, w międzyczasie szósty faul popełnił Tony Allen. Grizzlies nie potrafili się przedrzeć przez obronę rywali, przez całe spotkanie nie dali rady trafić z dystansu, na dodatek pudłowali rzuty wolne w kluczowych momentach. Clippers nie powtarzali tego błędu i dowieźli wygraną do końca. Łącznie rezerwowi Clippers zdobyli w czwartej kwarcie 25 z 27 punktów zespołu.