Rozemocjonowani Hawks dotują NBA
Nie, żeby nagle zapałali głębszym uczuciem do Davida Sterna i spółki, w wyniku którego postanowili przekazać władzom ligi darowiznę. Stu Jackson, pełniący w NBA funkcję "wiceprezesa ds. koszykarskich", nałożył na ludzi Hawks karę za ich ostatnie zachowania w decydujących momentach serii z Boston Celtics.
Suma zarządzonych kar to 60 000$.
25 tysięcy ma uiścić Ivan Johnson, za "obsceniczne gesty w kierunku publiczności". 28-letni rookie w taki sposób postanowił wyrazić swoją frustrację po wyeliminowaniu Hawks przez Celtów.
Natomiast współwłaściciel Jastrzębi Michael Gaeron ma przelać na konto NBA 35 tysięcy dolarów, za słowa które padły w czasie jego "przemowy" przed ostatnim, szóstym meczem. Gearon publicznie skrytykował pracę arbitrów, którzy jego zdaniem nie odgwizdywali wielu fauli koszykarzy Celtics. Do tego Gearon pozwolił sobie na niemiłe/niewybredne komentarze pod adresem Kevina Garnetta ("making negative comments about an opposing player"), którego nazwał "najbrudniej grającym zawodnikiem ligi".
Co ciekawe, krytyka sędziów byłaby solidnie uzasadniona, gdyby miała miejsco po, a nie przed Game 6. NBA przyznała, że w końcówce ostatniego spotkania serii arbitrzy popełnili błąd: na 3,1sek. przed końcem przy stanie 81:79 dla Celtics, Hawks wznawiali grę spod kosza.
Sędzia Eric Lewis odgwizdał przewinienie Marquisa Danielsa na Alu Horfordzie, pokazując że stało się to tuż po tym, jak Marvin Williams podał do Josha Smitha. Powtórki pokazały jednak, że faul miał miejsce zanim piłka opuściła dłonie gracza Hawks. Zmieniłoby to sytuację o tyle, że przed kolejnym wznowieniem z boku, goście wykonywaliby jeden rzut wolny.
Gdyby był celny, Jastrzębie traciłyby już tylko 1 punkt: a jak pamiętamy, udało im się dostarczyć piłkę do Horforda pod kosz, a ten stanąłby przed szansą nie tylko na wyrównanie (jaką dostał w rzeczywistości), ale nawet na objęcie przez Hawks prowadzenia 82:81 na 2,3sek. przed ostatnią syreną.
To oczywiście tylko gdybanie i lepiej nie wyrokować jednoznacznie, że arbitrzy wypaczyli wynik, ale... liga oficjalnie przyznała, że w tak ważkim momencie sędziowie się pomylili. Co z tym zrobi NBA? Cóż, pewnie "Where officials making mistakes happens".