Gasol ratuje Lakers i daje im drugą rundę
Los Angeles Lakers uciekli spod topora i zamknęli pierwszą rundę playoffs pokonując u siebie w siódmym starciu Denver Nuggets 96:87.
Największa w tym zasługa mającego za sobą chyba najlepszy występ w tym sezonie Pau Gasola, który zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów, 17 zbiórek (aż 11 w ataku!), 6 asyst i 4 bloków przypominając swoim krytykom, że czas Hiszpana w Kalifornii jeszcze się nie skończył.
Nie mniej do gry wniósł wracający po siedmiomeczowym zawieszeniu Metta World Peace, którego heroiczna postawa w obronie dała wiele gospodarzom spotkania. Chociażby tyle, że Danilo Gallinari trafił raz na 9 prób, a Andre Miller raz na 10. Stary Ron przypomniał sobie również jak się zdobywa punkty (miał ich 15) dodając 5 zbiórek, 2 asysty, 4 przechwyty i 2 bloki. Takiego Rona chcą oglądać wszyscy ci, którzy uwielbiają obronę.
Do poziomu kolegów dostosował się także Steve Blake (19 punktów, 5/6 za trzy) oraz Andrew Bynum, który mimo częstego podwajania pod koszem uzyskał 16 punktów, 18 zbiórek i 6 bloków. Kobe tym razem trochę w cieniu kolegów uzyskał 17 "oczek".
Mecz miał wyrównany przebieg. Po pierwszej połowie dzięki tarfieniu z końcową syreną Gasola Lakers prowadzili 48:42. W trzeciej kwarcie wyszli na prowadzenie 62:46 i wydwać się mogło, że jest po meczu. Wtedy do szturmu ruszyli jednak Lawson i Harrington (obaj po 24 punkty), dzięki czemu Nuggets z początkiem czwartej kwarty wyszli na prowadzenie 73:69. Do pełni szczęścia zabrakło jednak konsekwencji i lepszej obrony w końcówce meczu, kiedy z dystansu trafiali Blake i Bryant.
Teraz na LAKERS czekają już wypoczęci Oklahoma City Thunder, którzy mają w pamięci porażkę w playoffs z przed dwóch lat. Dodatkowym smaczkiem jest fakt ponownego starcia Jamesa Hardena z Metta World Peace. Ciekawe jak też poradzi sobie Ron w starciu z Kevinem Durantem, do którego zapewne zostanie przydzielony w obronie.