Celtics z trudem, ale wygrali z 76ers
Boston Celtics w pierwszym meczu II rundy PO pokonali na własnym parkiecie Philadelphię 76ers 92:91, mimo że przez większość spotkania musieli odrabiać straty. Bohaterami w TD Garden zostali Rajon Rondo i Kevin Garnett.
RR9 zanotował triple-double, a Garnett długo "wyciągął" atak gospodarzy i był najlepszym strzelcem spotkania.
Rondo zakończył mecz z dorobkiem 13 punktów, 17 asyst i 12 zbiórek (5 w ataku), miał też 4 przechwyty (i 7 strat). Garnett zdobył 29 punktów (12/20 z gry), do tego dołożył 11 zbiórek i 3 bloki.
Goście dominowali na początku meczu, łatwo osiągnęli dwucyfrową przewagę. Bez problemu dostawali się pod kosz, wygrywali walkę na tablicach i nie dawali rywalom miejsca na skuteczny rzut. W pierwszej kwarcie Celtics zostali zatrzymani na 30% skuteczności, w efekcie przegrali ją 18:28. Dużo problemów gospodarzom sprawiali obwodowi Andre Iguodala (19pkt. 6as. 2przech.) i Evan Turner (16pkt. 10zb. 4przech.), z podkoszowych Spencer Hawes (15pkt. 8zb. 2blk.).
Po pierwszej połowie 76ers prowadzili 47:42, gospodarze odrobili połowę strat dzięki skutecznemu w tym fragmencie gry Rayowi Allenowi (12pkt.). W trzeciej kwarcie Celtics poprawili skuteczność i szybko uzyskali 4 oczka przewagi, ale jeszcze szybciej ją stracili i dali rywalom odskoczyć na 8 punktów. Przed czwartą kwartą zdołali doprowadzić do stanu 67:71.
W decydującej odsłonie długo trwała wymiana kosz za kosz. W końcu dzięki ciężkiej pracy w obronie Celtowie zdołali wrócić na prowadzenie, na nieco ponad minutę przed końcem mieli już 6 punktów przewagi po celnej próbie Paula Pierce'a (14pkt. 6as. 6zb. 2blk.). Iguodala odpowiedział trójką, po skutecznych akcjach Rondo i Jrue Holidaya, "The Truth" spudłował przy wyniku 92:89. Goście wyszli z kontrą, ale nie oddali rzutu - rozgrywający Celtics w połowie boiska sfaulował jedynkę 76ers. Holiday trafił oba rzuty wolne na 3,4sek. przed końcem, Doc Rivers wziął czas. Coach Celtów zamiast rozrysowywać akcję na rzut, nakazał uwolnić Rondo spod opieki przeciwników, by ten mógł dokozłować piłkę do ostatniej syreny na własnej połowie. Plan powiódł się w 100 procentach.