Grizzlies doprowadzili do siódmego meczu

Dodano: 12 maja 2012 10:51
Grizzlies doprowadzili do siódmego meczu
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Koszykarze z Memphis przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę w czwartej kwarcie i po zaciętym meczu pokonali Los Angeles Clippers 90:88. Przy stanie 3-3, seria wraca do jaskini Niedźwiedzi na decydującą Game 7. Grizzlies znów dobrze kosrzystali ze swoich największych atutów, a Chris Paul i Blake Griffin byli wyraźnie ograniczani przez kontuzje.

Marc Gasol (23pkt. 9zb. 3as.) w pierwszej połowie zdobył 13 punktów, po przerwie Zach Randolph (18pkt. 16zb. 4blk.) rzucił 15 oczek. Wysocy Grizzlies w drugim meczu z rzędu wzorowo wywiązali się ze swoich obowiązków, liderując drużynie w ataku. W końcówce ważne rzuty trafiali również Mike Conley (13pkt. 9as. 4zb. 4str.) i Rudy Gay (13pkt. 6zb. 3as.), które pozwoliły gościom odrobić 8 punktów straty w czwartej kwarcie i wyjść na prowadzenie, utrzymane już do ostatniej syreny.

Występujący z dotkliwymi urazami Chris Paul (11pkt. 5zb. 7as. 3przech.) i Blake Griffin (17pkt. 5zb. 6as. 3przech.) nie mogli dać z siebie wszystkiego. Tak samo zresztą jak Caron Butler (10pkt.) ze złamaną prawą ręką. Co nie wcale nie oznacza, że odpuszczali. Grali z dużym poświęceniem, ale momentami zwyczajnie nie byli w stanie robić tego co zwykle. Ich "braki" efektywnie uzupełniali wchodzący z ławki Eric Bledsoe (14pkt. 6as. 4zb.) i Kenyon Martin (10pkt. 5/6FG, 2zb.) do spółki z Reggiem Evansem (6pkt. 10zb. 3blk.).

Brak wyraźnego lidera dał się gospodarzom we znaki szczególnie na początku spotkania: Grizzlies wygrali pierwszą kwartę 25:16. Z czasem Clippers obrócili na swoją korzyść to, że zdobywanie punktów było rozłożone na większą liczbę graczy. Po 24 minutach odrobili część strat i przegrywali jedynie 38:42, po trzeciej kwarcie doprowadzili już do remisu 66:66. Randolph i Gasol wprawdzie robili swoje, jednak wsparcie z obwodu zostało odcięte przez aktywną, wymuszającą straty (w całym meczu 22-7 na nie-korzyść gości) obronę LAC.

Clippers w pierwszych czterech minutach czwartej kwarty odskoczyli na 8 punktów, część fanów pewnie już cieszyła się na myśli o drugiej rundzie. Grizzlies jednak skontrowali, przycisnęli w obronie i gospodarze zaczęli pudłować, a zbiórki częściej padały łupem Niedźwiedzi (łącznie 48-32, w ataku 16-10). Skuteczni Randolph, Gasol i Conley właściwie w 2 minuty doprowadzili wynik do okolic remisu, a na niecałą minutę przed końcem po rzutach wolnych Tony'ego Allena (8pkt. 2zb. 2przech. 2blk.) osiągnęli 6 oczek przewagi. Clippers mogli jednak jeszcze wygrać ten mecz.

Faulowani goście spudłowali 5 z kolejnych 6 osobistych, jednak faworyci miejscowej publiczności nie skorzystali z tej szansy. Przy stanie 85:89 na 24,9sek. przed końcem, po dwóch pudłach Allena z linii do zbiórki ruszli Butler i Randy Foye (9pkt. 2as.). Piłkę złapał ten drugi, jednak skakał z rozbiegu i nie utrzymał się w boisku, lądując prawą stopą na linii końcowej. Po wznowieniu gry sfaulowany Randolph trafił tylko drugi rzut wolny, ale trójka Butlera okazała się niecelna, a piłkę złapał Z-Bo. Szósty faul Chrisa Paula wysłał go na linię, do końcowej syreny zostawało 13,1 sekundy, ale silny skrzydłowy Grizzlies spudłował obie próby.

Foye trafił trójkę na 3,7sek. przed końcem, Clippers zostawili jednak bez "plastra" Mike'a Conleya. Po szybkim podaniu od Gasola rozgrywający Niedźwiedzi biegiem ruszył na połowę przeciwników i nie dał się ani Bledsoe, ani Foye'owi dogonić, a tym bardziej sfaulować.

Decydujący siódmy mecz odbędzie się w FedEx Forum, w niedzielę o 19:00 polskiego czasu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp