Final Four rozpoczęte

Dodano: 11 maja 2012 18:33
Final Four rozpoczęte
Hubert Krzywda, Informacja własna
MediaWiki

Cztery najlepsze ekipy Starego Kontynentu zebrały się w Stambule, by zainaugrować kolejne Final Four Euroligi, czyli ostateczną jej rozgrywkę "Ligi Mistrzów" sezonu 2011/12.

Na początek stanęły na przeciwko siebie CSKA Moskwa i Panathinaikos Ateny. We wcześniejszej fazie drużyna Jonasa Kazlauskasa okazała się lepsza i to dwukrotnie, jednak dzisiejszy półfinał to zupełnie innego wymairu spotkanie.

Mecz lepiej zaczęli Grecy, którzy grali koncertowo w pierwszej kwarcie kończąc ją wynikiem 29:15. CSKA grało wówczas bardzo nieporadnie nie przypominając zupełnie zespołu z obecnego sezonu.

Wszystko jak za dotknięceim czarodziejskiej różdżki odmieniło się w drugiej ćwiartce, kirdy CSKA uzyskało run 13:0 i szybko odrobiło straty, głównie za sprawa świetnej postawy Andrieja Kirilenki.

Druga połowa aż do końca meczu to koszykarskie szachy i próba nerwów po obu stronach, których przynajmniej na ławce trenerskiej nie mógł opanowywać wściekły Obradovic. Legendarny już serbski coach Greków cały czas miał pretensje do arbitrów, a w szczególności przy akcji, w której Ramunas Siskauskas popełnił błąd kroków.

Zanim jednak do tego doszło Zieloni mieli szansę na odskoczenie rywalom. Po trafieniu Batiste zrobiło się 57:51, jednak szybko Kirilenko ograł Amerykanina jeden na jeden, a chwilę później Teodosic celnie przymierzył z dystansu. W kolejnej akcji Batiste został popisowo zabokowany przez Kirilenkę, a Krstic wykorzystał swoje walory pod koszem trafiając łatwe punkty.

Gdy zrobiło się 60:59 po pięknej, indywidualnej akcji Shveda wydawało, się że CSKA odzyskała kontrolę w meczu. Wtedy do akcji wkroczył jednak Jasikievicius trafiając najpierw za dwa, a w kolejnej akcji za trzy punkty wyprowadzając zespół na 64:60. Rosjanie nie poddali się jednak i po szczęśliwym trafieniu Scvhveda  znów zmniejszyli dystans. Ten sam zawodnik trafił następ[nie rzut wolny, a Panathinaikos w odpowiedzi za sprawą Batiste się pomylił i piłka trafiła do narożnika, skąd na prowadzenie swój zespół ponownie wyprowadził Milos Teodosic. Od tego momentu było bardzo nerwowo. Piłkę gubili Grecy, a Teodosic i Shved trafili z lini rzutów wolnych tylko raz na cztery próby.

Na 8 sekund przed końcem meczu piłka była w rękcah Diamantidisa i cała hala w Stambule zamarła, gdy ten zawodnik charakteryzujący się chyba najzimniejszą krwią w Europie po prostu ...zgubił ją na rzecz rywali przy próbie minięcia. Takim to sposobem w niedzielnym finale zagrają nie obrońcy trofeum, a CSKA Moskwa!

CSKA Moskwa - Panathinaikos Ateny 66:64 Kirilenko 17(9zb,4blk), Sved 15(5zb), Teodosic 12(6zb,3as) - Jasikievicius 19, Batiste 11(4prz), Kaimakoglou 10(8zb,5as), Diamantidis 10()6zb,3as)

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp