Misie wydostają się z pułapki
Memphis Grizzlies pokonali w FedEx Forum Los Angeles Clippers 92:80 i uniknęli wyeliminowania z walki o mistrzostwo NBA. Wreszcie dobrze zaprezentowali się i Zach Randolph i Marc Gasol, co daje Niedźwiedziom spore nadzieje na zwycięstwo na wyjeździe w szóstym meczu i w całej serii. Tym większe, im poważniejsze okażą się kontuzje Chrisa Paula i Blake'a Griffina.
W pierwszej kwarcie Grizzlies nie zastanawiali się wiele, tylko posyłali kolejne piłki do swoich wysokich graczy pod kosz. Ci dobrze wiedzieli, co należy z nią robić. Po 12 minutach Randolph (19pkt. 10zb.) miał na swoim koncie 15 oczek (6/6 z gry, 3/4 z wolnych) i 5 zebranych piłek. Natomiast Gasol (23pkt. 7zb. 4as.) zaliczył w tym czasie 12 punktów. Łącznie w tej części meczu gospodarze zdobyli 24 puntky ze strefy 3 sekund (w całym spotkaniu 48, Clippers 26). Kolejne asysty notował Mike Conley (9pkt. 6as.). Wśród gości jedynie Caron Butler (8pkt. 4zb.) regularnie powiększał strzelecki dorobek. Dzięki temu Grizzlies prowadzili 36:22.
Druga odsłona była już bardziej wyrównana, gra toczyła się na zasadzie "punkt za punkt". Nieźle poczynał sobie Quincy Pondexter (8pkt. 7zb. 2przech.), dla Clippers punktowali Griffin (15pkt. 11zb. 3przech.) i Mo Williams (20pkt.). Na przerwę zawodnicy Grizzlies schodzili z prowadzeniem 57:42.
Po zmianie stron Grizzlies nie grali już tak często do Randolpha i Gasola, a kiedy już to robili, liderzy gospodarzy nie byli w stanie niczego trafić (0pkt. z gry ww. graczy w drugiej połowie). Niedźwiedzie potrafiły jednak utrzymać przewagę, a nawet zwiększyć ją do 24 punktów dzięki pewnemu egzekwowaniu rzutów wolnych. Clippers pomagali w tym nie tylko faulując swoich przeciwników, ale też zbierając kolejne przewinienia techniczne (4 po stronie gości w III kwarcie). Wtedy wyższy bieg wrzucił Chris Paul (19pkt. 6zb. 4as. 4przech.). Rozgrywający Clippers rzucił w trzeciej odsłonie 12 oczek, po 5 punktów i zbiórek dołożył Griffin. Niestety, silny skrzydłowy LAC w jednej z akcji doznał urazu lewego kolana, co niewątpliwie miało spory wpływ na jego mniejszą aktywność w decydującej części meczu.
Przed czwartą kwartą Clippers przegrywali 65:77, ale nie zamierzali odpuszczać, pamiętając w jaki sposób udało im się zwyciężyć w pierwszym meczu w tej rywalizacji. Tym razem nie mogli jednak liczyć na skuteczność Nicka Younga (0pkt. 0/4 z gry), a w piątej minucie kontuzji (prawe biodro) doznał Paul. CP3 nie mógł już grać tak efektywnie, więc rolę lidera przejął Williams (9pkt. w IVkw.). Goście zbliżyli się na 6 punktów na niecałą minutę przed końcem, ale to wszystko na co było ich stać. Rudy Gay (14pkt. 5zb.) zastąpił swoich większych kolegów i w ostatnich minutach to on był w największej mierze odpowiedzialny za dostarczanie punktów dla Niedźwiedzi.