Chicago Bulls nadal walczą
Mimo nieobecności Rose'a i Noah Chicago Bulls wygrali mecz we własnej hali 77:69, przedłużając tym samym swoje szanse na awans do kolejnej rundy playoff NBA.
To pierwsze zwycięstwo Bulls od kiedy wiadomo, że nie będą mogli oni już liczyć na pomoc swojego niekwestionowanego lidera, jakim niewątpliwie jest Derrick Rose.
Mecz rozpoczął się po myśli gości jednak Bulls w końcówce pierwszej kwarty odrobili straty i po rzucie równo z syreną Loula Denga za trzy punkty, wyszli na jeno punktowe prowadzenie.
Od tego momentu Chicago wyraźnie poprawili swoją grę i uwierzyli, że będą w stanie wygrać mecz, który dla najlepszej ekipy sezonu zasadniczego był meczem o być albo nie być w walce o mistrzostwo.
Najleszym zawodnikiem gospodarzy był Luol Deng, który zdobył 24 punkty. Bardzo dobrze wspierał go Carlos Boozer, który zaliczył double-double rzucając 19 punktów, zbierając 13 piłek i notując 6 asyst.
Po stronie gości najlepiej zagrał Jrue Holiday, który zdobył 16 punktów. Zespół Phili zaliczył najsłabszy mecz a ataku w tym sezonie zdobywając zaledwie 69 punktów. 76ers wyglądali tak jakby uwierzyli, że są juz w kolejnej rundzie playoff zapominając o tym, że grają z ekipą z najlepszym bilansem po sezonie regularnym.
Teraz rywalizacja przenosi się na Philadelphi gdzie 76ers będą pod ogromną presją i w zasadzie będą musieli wygrać, aby uniknąć siódmego meczu, który ponownie zostanie rozegrany w Chicago.