Clippers utrzymali Staples Center
Los Angeles Clippers po dogrywce pokonali Memphis Grizzlies 101:97 we własnej hali i brakuje im już tylko jednego zwycięstwa do awansu do drugiej rundy playoffów, gdzie czekają już San Antonio Spurs. Gospodarzy do wygranej poprowadzili Blake Griffin i Chris Paul.
CP3 (27pkt. 9zb. 7as.) w dodatkowym czasie gry zdobył 8 z 14 punktów Clippers, trafiając 4 z 5 prób. Jego jedyne pudło w decydującym fragmencie akcją 2+1 zakończył Griffin (30pkt. 5zb. 7as.), co dało gospodarzom 6 oczek przewagi w połowie dogrywki. Grizzlies zmniejszali straty do zaledwie 2 punktów i to dwukrotnie, jednak nie udało im się wyrównać. Za pierwszym razem dwoma kolejnymi trafieniami odpowiedział Paul, a na 7 sekund przed końcem, przy stanie 99:97, oba rzuty wolne wykorzystał Mo Williams (9pkt 3zb. 4as.).
Czwarty mecz - podobnie zresztą jak cała seria - był bardzo zacięty. Grizzlies zaczęli od 8-punktowego prowadzenia, jednak to Clippers prowadzili po pierwszej kwarcie 32:26. 11 punktów w tej części spotkania rzucił Caron Butler (14pkt.). W drugiej odsłonie gospodarze dalej grali swoje, odskoczyli nawet na 10 oczek, jednak Mike Conley (25pkt. 7zb. 8as. 4str.) i Marreese Speights (9pkt. 6zb.) zredukowali straty gości z powrotem do 6 punktów (45:51) przed drugą połową.
W trzeciej i czwartej kwarcie lepiej prezentował się już Rudy Gay (23pkt. 7zb. 4as.), jednak największa siła Grizzlies w poprzednim roku - duet Zach Randolph (12pkt. 9zb) i Marc Gasol (8pkt. 5zb. 3blk.) - wciąż pozostawała w uśpieniu. Reggie Evans (2pkt. 8zb. 2przech.), Kenyon Martin (3blk.) i DeAndre Jordan (6pkt. 4zb. 3blk.) dają im o sobie znać. Przez to Niedźwiedzie długo nie potrafiły wyrównać. Wprawdzie na początku czwartej części spotkania po rzutach wolnych Hameda Hadadiego (3pkt. 5zb. 1blk.) prowadzili nawet jednym punktem, to Clippers momentalnie przyspieszyli i odjechali z powrotem na 10 oczek. 4 i pół minuty to jednak wystarczająco dużo czasu, by Gay, Conley i Randolph doprowadzili do wyrównania.
Chris Paul miał szansę zakończyć spotkanie w podstawowym czasie gry, jednak dobrze broniony przez Tony'ego Allena (6pkt. 2zb.) i Gaya nie dał rady nawet oddać rzutu. Jednak co nie udało mu się w ostatnich sekundach, zrobił w dogrywce.