Cenna wygrana Lakers na wyjeździe
Sześciu z ośmiu koszykarzy Los Angeles Lakers, którzy pojawili się na parkiecie w czwartym meczu z Denver Nuggets, zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową, co pozwoliło gościom z Kalifornii wygrać 92:88 po niezwykle zaciętym spotkaniu w Pepsi Center.
Najlepszym strzelcem meczu był Kobe Bryant, ale tym razem to nie "Czarna Mamba" przesądziła o wyniku.
Przez całe spotkanie żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie przewagi większej niż 7 oczek. Prowadzenie zmieniało się aż 18 razy, szesnastokrotnie na tablicy wyników widniał remis. Na skuteczne zagrania Danilo Gallinariego (20pkt. 6zb.) i Andre Millera (15pkt. 7zb. 3as. 3przech. 4str.) odpowiadali a to Kobe Bryant (22pkt. 8zb. 6as. 5str.), a to Andrew Bynum (19pkt. 7zb. 3blk. 3str.), a to Pau Gasol (13pkt. 9zb. 6as.).
Na minutę przed końcem oba zespoły miały po 86 punktów. Wtedy w dwóch kolejnych posiadaniach z dystansu trafili Ramon Sessions (12pkt. 4zb.) i Steve Blake (10pkt. 3as.). Przy pierwszej istotna była wyjątkowo twarda zasłona Gasola, o którą boleśnie rozbił się Gallinari. Włoch nie podnosił się z parkietu, Ty Lawson (11pkt. 6as.) pobiegł podwajać Hiszpana gdy tylko ten dostał piłkę, a silny skrzydłowy Lakers momentalnie podał do pozostawionego bez opieki na prawym skrzydle Sessionsa. W kolejnej akcji Jeziorowców Lawson znów podwajał, tym razem Bryanta, otwierając czystą pozycję dla Blake'a z lewej strony.
Nuggets nie zdołali już tego odrobić w 18,9sek. pozostałe do końcowej syreny. Być może ostatnie fragmenty potoczyłyby się inaczej, gdyby nie błąd dobrze spisującego się w tym spotkaniu Andre Millera. Rezerwowy playmaker Bryłek, tuż po trójce Sessionsa, dobijał rzut spod kosza Ala Harringtona - zrobił to jednak za wcześnie, kiedy piłka jeszcze tańczyła po obręczy i nie było pewne, czy przejdzie przez siatkę bez dodatkowej pomocy. Gospodarze nie zdobyli punktów, stracili piłkę, a po chwili dobił ich Blake.
W istotnej dla przebiegu tej serii walce na tablicach, lepsi okazali się Lakers (48-38, w zbiórkach ofensywnych 19-13), w czym największy udział miał Jordan Hill (12pkt. 11zb. w 23min.). JaVale McGee (8pkt. 4zb. 4blk.) i Kenneth Faried (6pkt. 7zb. 3blk.) muszą prezentować swoją najwyższą (lub jeszcze lepszą) formę, taką jak w trzecim meczu serii, jeśli Nuggets myślą jeszcze o wygraniu serii z Los Angeles Lakers.