Celtowie o krok od drugiej rundy
Boston Celtics po raz trzeci z rzędu pokonali Atlantę Hawks i brakuje im już tylko jednej wygranej, by awansować do półfinałów Konferencji Wschodniej. Tym razem gospodarze TD Garden zwyciężyli we własnej hali 101:79, prowadzeni przez Rajona Rondo i Paula Pierce'a.
Gościom nie pomogły powroty Josha Smitha i Ala Horforda.
Tym razem Celtics wcześnie rozstrzygnęli sprawę, w czwartej kwarcie nawet na sekundę na parkiet nie wyszedł żaden z graczy pierwszej piątki Hawks. Od pierwszych minut gospodarze grali bardzo pewnie, trafiając zdecydowaną większość swoich rzutów. Po 12 minutach gry ich skuteczność wynosiła 66,7%, do przerwy 63,6% (Hawks zostali zatrzymani na 45,7%). Paul Pierce (24pkt. 10/13 z gry, 4zb. 2blk.) grał tylko niecałe 17 minut, ale odbił sobie z nawiązką strzelecką niemoc z poprzedniego meczu, po dwóch kwartach miał już 18 oczek. Asysty w iście ekspresowym tempie (13 przed zmianą stron) rozdawał Rajon Rondo (20pkt. 16as. 3przech.).
Koszykarze Bostonu nie dopuścili Hawks do głosu. Jastrzębie prowadziły tylko raz, po tym jak pierwszy rzut meczu Joe Johnsona (9pkt.) otworzył wynik. Dalej dominacja Celtics nie podlegała dyskusji: po pierwszej kwarcie odskoczyli na 13 oczek (32:13), po drugiej odsłonie mieli już 23 punkty przewagi (64:41). Na starcie drugiej połowy powiększyli prowadzenie do 37 punktów (80:43), które przed czwartą kwartą Hawks zredukowali jedynie do 27 (90:63). Po 36 minutach Celtics mogli pochwalić się celnością na poziomie 60% (52,6% za 3) i tylko ostatnia odsłona, grana bardziej z konieczności niż chęci, spowodowała że skuteczność gospodarzy spadła do 51,3% (25% w 4thQ) i 42,3% (14,3% w 4thQ) z dystansu.
Kevin Garnett zdobył 13 punktów, 5 zbiórek i 2 przechwyty w nieco ponad 27 minut gry. 12 oczek, 5 zbiórek i 3 asysty z ławki dorzucił Ray Allen (grał niecałe 20min.). Po 10 punktów zanotowali Brandon Bass i Marquis Daniels.
Najostrzejszym pazurem był tego wieczoru Josh Smith (15pkt. 13zb. 5as. 6str.), co raczej nienajlepiej świadczy o postawie jego kolegów. Joe Johnson (9pkt. 3as.) i Jeff Teague (7pkt. 3as.) zagrali słabiej niż w poprzednich spotkaniach. Lepiej od nich zaprezentowali się choćby rezerwowi Jannero Pargo (11pkt. 3zb. 3as.) i powracający po długiej przerwie Al Horford (12pkt. 5zb.).