Heat bliscy drugiej rundy
Nowojorscy Knicks nie byli w stanie odmienić losów rywalizacji z Miami Heat i przegrali przed własną publicznością 70:87 w trzecim spotkaniu tej serii. To praktycznie przekreśla ich szanse na awans do kolejnej rundy.
Popis swojej gry dał po raz kolejny kandydat do nagrody MVP - LeBron James, który zawody zakończył z dorobkiem 32 punktów, 8 zbiórek, 5 asyst ale i także 8 strat, które szczególnie w pierwszej połowie wyglądały koszmarnie.
Knicks twarde warunki stawiali jeszcze do końca trzeciej kwarty, kiedy przegrywali niewiele, bo 56:58. Wynik starali się trzymać Anthony (22pkt,8zb) i J.R Smith, który popisał się chyba najlepszą "paczką" tego playoffs. W obronie (10pkt,15zb,2blk) swoje próbował udowodnić Chandler, jednak pary zabrakło gospodarzom juz na czwartą kwartę, w której Heat dosłownie rozstrzelali rywali. Przesiadujący na ławce trzecią kwartę "The King" powrócił do gry na ostatnią część meczu w wielkim stylu aplikując rywalom 17 punktów, a jeśli dodamy jeszcze celne rzuty z dystansu Chalmersa, to znamy odpowiedź na pytanie - skąd wziął się wynik 29:14.
Bohaterem tragicznym tego meczu był Amar'e Stoudemire, który w garniturze z zabandażowaną ręką oglądał mecz z ławki...