Grizzlies uciekli spod maszynki do strzyżenia
Memphis Grizzlies pokonali na własnym parkiecie Los Angeles Clippers 105:98 i wyrównali stan serii na 1-1. Tym razem mecz był "na styku" przez niemal pełne 48 minut. Gospodarze odskoczyli dopiero w samej końcówce i drugi raz już nie dali sobie wyrwać zwycięstwa.
Początek spotkania lepszy mieli goście. W pierwszej kwarcie wypracowali sobie 7 oczek przewagi (a zakończyli ją na +3 - 26:23), w dużej mierze za sprawą Chrisa Paula (29pkt. 6as. 5 przech.), który był najlepszym strzelcem spotkania. Po 24 minutach miał już 16 oczek, ale żaden z jego kolegów nie był równie skuteczny. Ofensywa Grizzlies była bardziej różnorodna, regularnie punktowało kilku zawodników. Po pierwszej połowie, zakończonej prowadzeniem gospodarzy 51:47, czterech koszykarzy Memphis zdobyło 8 punktów.
W trzeciej kwarcie przebudził się Blake Griffin (22pkt. 9zb.), dopisując sobie 10 oczek, ale tym samym odpowiedział mu Rudy Gay (21pkt. 5zb. 3przech.). W połowie czwartej odsłony Grizzlies przycisnęli rywali w obronie, co zaowocowało kilkoma stratami i pudłami Clippers z rzędu. Gospodarze dobrze wykorzystywali błędy przeciwników (21 strat LAC, przy 13 MEM) i zdecydowanie opanowali walkę na tablicach (37:28 w zbiórkach, w tym 16:4 w ataku), co dało im 13 punktów przewagi na niewiele ponad 4 minuty przed końcem. Goście zmniejszyli straty do 5 oczek na 18 sekund przed końcową syreną po trójce Nicka Younga (11pkt.), ale Mike Conley (19pkt. 6as.) tego wieczoru bardzo pewnie wykonywał osobiste (11/12) i z linii rzutów wolnych przesądził o wygranej "Niedźwiedzi".
Wśród zwycięzców bardzo dobrze zaprezentował się rezerwowy O.J. Mayo: 20 punktów, 4 zbiórki, 2 przechwyty i blok. Zach Randolph dostarczył 15 oczek i 8 zbiórek. Marc Gasol nie miał dobrego dnia w ataku (8pkt. 3/9 z gry), ale odbił to sobie 7 zbiórkami, 2 blokami i 3 asystami. Równie sumiennie pracował Tony Allen (10pkt. 5zb. 3przech. 2blk.).
Dla Clippers 6 punktów, 9 zbiórek i 4 bloki zanotował DeAndre Jordan. 11 oczek dorzucił Mo Williams, który w połowie czwartej kwarty był zmuszony opuścić parkiet z powodu urazu łokcia. Pierwsze badania nie wykazały poważnek kontuzji i Williams - w przeciwieństwie do Carona Butlera - powinien wystąpić w kolejnych spotkaniach.