Niespodzianka w Indianapolis
Gdyby w tym meczu mógł zagrać Dwight Howard, to wynik 81:77 dla Magic nie byłby taką niespodzianką. Centra Orlando jednak nie ma i nie będzie w tej serii, więc wygrana podopiecznych Stana Van Gundy jest sporym zaskoczeniem dla większości obserwujących tę rywalizację.
Gości do zwycięstwa poprowadził duet Jameer Nelson/ Jason Richardson.
Pierwszy z nich świetnie dyrygował zespołem uzyskując 17 punktów i 9 asyst, drugi miał fenomenalną końcówkę, kiedy to dwukrotnie ugodził rywali "trójkami" wyprowadzając zespół z 72:77 na 78:77. Potem pomylił się Granger, a dwa wolne bezlitośnie wykorzystał Nelson. Kolejna próba zmiany wyniku tym razem w wykonaniu Hilla także nie przyniosła skutku i z pierwszej wygranej w serii cieszyć mogli się goście spotkania.
Wierzymy, że nie ma rzeczy niemożliwych. Byliśmy dobrze zmotywowani, dobrze przygotowani psychicznie i fizycznie - powiedział po meczu Glen Davis, który z powodzeniem zastąpił Howarda zdobywając 16 punktów i 13 zbiórek, chociaż aż sześć razy złapał się na blok Hibberta. Center Indiany wykonał świetną robotę w defensywie "czapując" 9 razy rywali i zbierając 13 piłek z tablicy.
Stan Van Gundy powiedział, że przed meczem słyszał iż Orlando łatwo przegra serię maksymalnie w 5 meczach. Potem stwierdził, że opinie nie są ważne. Trzeba wyjść na parkiet i walczyć.