Thunder wygrywają z mistrzami
Drugi raz w tym sezonie NBA Kevin Durant wbił kołek w serca kibiców aktualnych mistrzów NBA , wygrywając mecz oddanym w ostatnich sekundach meczu rzutem. Tym razem na 1,5 sekundy przed syreną kończącą mecz.
Kibice Mavs mogą jednak być zadowoleni, gdyż ich idole pokazali, że to nie będzie łatwa przeprawa dla faworyzowanych Thunder i każdy wynik serii jest równie prawdopodobny.
Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 99:98 dla gospodarzy w bohaterem meczu został lider Thunder Kevin Durant, który w całym meczu rzucił 25 punktów w tym te dwa, które dały Thunder pierwsze zwycięstwo w serii. Durant dołożył do tego 6 zbiórek i po 4 asysty i bloki. Najlepszym strzelcem Thunder był Russell Westbrook, który zakończył spotkanie z 28 oczkami na koncie.
Po stronie Mavs najlepiej zaprezentował się Dirk Nowitzki zdobywca 25 punktów, jednak lider Mavs zanotował także 6 strat w tym bardzo ważną dla wyniku meczu w końcówce spotkania.
Mecz był wręcz zażarty. Prowadzenie zmieniało się aż 19krotnie i mieliśmy w nim 10 remisów. Paradoksalnie porażka, któej doznali mistrzowie wyraźnie ich zmotywowała czego dowodem może być wypowiedź trenera Mavs Ricka Carlisle na konferencji po zakończeniu meczu: "Przed ostatnią akcją mieliśmy dylemat czy podwoić Duranta czy pozwolić mu grać jeden na jeden z Shawn'em. Wybraliśmy drugą opcję i to był niestety błąd. Durant trafił niezwykle trudny rzut. Jednak to nie jest koniec, seria dopiero się zaczyna. Nie damy im ani chwili oddechu ten mecz to tylko bitwa i wierzę, że wojnę wygramy my."
Trzeba przyznać, że skazani przez wielu na gładką porażkę Mavericks, zaskoczyli wszystkich postawą w pierwszym meczu i rzeczywiście jeżeli będą w stanie utrzymać tę intensywność gry w kolejnych meczach, wynik tej serii pozostanie sprawą otwartą do ostatniej akcji.