Grunwald GM-em Knicks
W Nowym Jorku potrafią docenić zasługi. Glen Grunwald został generalnym menedżerem i wiceprezesem ds. wykonawczych Knicks na pełny etat. Swoje obowiązki pełnił od lipca zeszłego roku, w tymczasowej roli, po odejściu Donniego Walsha.
Grunwald wykonał kilka znaczących ruchów transferowych, które można oceniać jako ważny krok naprzód dla klubu.
Pierwsza duża transakcja Grunwalda, który przez 7 lat był GM-em Toronto Raptors, była niemałym zaskoczeniem - wykorzystał nowy w NBA przepis o amnestii i pozbył się ze składu (i puli zarobków) doświadczonego Chaunceya Billupsa. Uzyskane w ten sposób środki przeznaczył na Tysona Chandlera, ważną postać mistrzowskiego składu Dallas Mavericks. I nieźle na tym wyszedł. Billups rehabilituje się teraz po kontuzji ścięgna achillesa, a Chandler jest poważnym kandydatem do nagrody dla najlepszego obrońcy roku i wydatnie pomógł uczynić z Knicks zespół walczący również w defensywie.
Następca Walsha sprowadził do Madison Square Garden Jeremy'ego Lina - bodaj najgłośniejsze nowe nazwisko w NBA. Lin może wkrótce otrzymać statuetkę dla gracza, który poczynił największe postępy, do tego jest pewniakiem do występu w Meczu Gwiazd 2013 (nie tylko z powodów czysto koszykarskich).
Grunwald zadbał również o potencjalnie bardzo wartościowe uzupełnienie składu dla gwiazd, które zakontraktował jego poprzednik. Do Amar'ego Stoudemire'a i Carmelo Anthony'ego dołączyli choćby J.R. Smith, Baron Davis czy Steve Novak. I choć Knicks są osłabieni kontuzjami kilku kluczowych graczy, to wydaje się, że w zbliżających się playoffach osiągnął lepszy wynik niż poprzednio, kiedy to przegrali 0-4 z Boston Celtics. Nowojorczycy w I rundzie zmierzą się albo z Chicago Bulls, albo z Miami Heat.
- Glen wykonał niesamowitą robotę w tym sezonie - skomentował James Dolan - To inteligentny facet, który zna się na swojej pracy, dlatego chcielibyśmy, by był z nami jeszcze przez wiele następnych lat - oświadczył właściciel New York Knicks.